środa, 21 sierpnia 2013

Rozdział 7.- "Było blisko"

Po środzie dni mijają szybko i przyjemnie . Mama i Marek zaplanowali ślub na za dwa tygodnie, a ja kupiłem mieszkanie w centrum  Warszawy . Urządzałem je i w czwartek, tydzień później wszystko było gotowe . Z Olą spotykałem się codziennie, popołudniami, nasze relacje są bardzo dobre, a nawet lepsze .
Nasze codzienne rozmowy stopniowo nas zbliżały .
Z mojego mieszkania, apartamentu  właściwie, jestem bardzo dumny .
Nowoczesna kuchnia i salon tworzy jedną całość, oddzielona sypialnia jest raczej ciepłym i romantycznym miejscem ( ja, ukryty romantyk ). Najwięcej zainwestowałem w łazienkę, w której jest prysznic i wanna z hydromasażem . Jedna ściana mieszkania jest przeszklona i z salonu widać miasto. Zaznaczam, że jest on na 10 piętrze nowoczesnego apartamentowca . Mieszkam w nim dopiero dwa dni, ale już lubię to miejsce . Mój pokój oficjalnie oddałem mamie dla mojego brata lub siostry, które nadejdzie . Już się przyzwyczaiłem do tej myśli i nawet się cieszę . Wesele jest w następną sobotę w jednej z podwarszawskich miejscowości. 
To, że mieszkam kilkanaście przecznic od domu nie oznacza, że mój kontakt z Olą jest ograniczony i bądźmy szczerzy, obiady jem u mamy . Rzeczy ze starego pokoju są przeniesione tutaj. Jestem w sumie szczęśliwym człowiekiem, a na pewno szczęśliwszym niż dwa tygodnie temu.  Mój bark prawie mi nie dokucza, wszystko układa się po mojej myśli . Na facebookowym profilu poprawiam moje kontakty z fanami, informując ich o wszystkim na bierząco . Portale plotkarskie kochają pisać o tym jak szukałem mieszkania i jak ono w końcu wygląda i czy jest to jakiś znak, że wracam na stałe do Polski lub, że mam dziewczynę . Sporo paparazzich za mną chodzi bądź jeździ i jest to dziwne uczucie, nie myślałem że w Polsce jestem tak znany . W końcu byłem powołany na kadrę, ale jeszcze nie grałem żadnego meczu dla Biało-Czerwonych .
Sylwestra spędziłem u Szymona, na domówce, z tego co wiem Ola była wtedy na imprezie u koleżanki . Nowy rok rozpoczęłem bardzo dobrze ( czytaj : połowy imprezy nie pamiętam ale nic mi nie ukradli ). Wiem że dzwoniłem  do Oli i składaliśmy sobie życzenia, jak miło. Mogę się założyć, że pudelek wie o moim sylwestrze więcej niż ja sam . Ale jest dobrze .
Jest piątkowe popołudnie, skończyłem wypakowywać pudła z książkami na regał i piję kawę .
Wyciagam telefon i dzwonię do Oli, obiecałem jej, że zobaczy moje mieszkanie jak tylko się urządzę więc ...
- Hej ! - witam się . - Plany na popołudnie ?
- No hej . Właściwie to tak .
- Kurde, a jakie ? - pytam smutno.
- Mama idzie na randkę o 17, raczej szybko nie wróci, muszę zostać z Lilką . - odpowiada równie smutno jak ja . - Czemu pytasz ?
- Bo chciałem żebyś wpadła do mnie. W końcu Ci obiecałem, nie ? Ale weź ją ze sobą, przecież to nie problem .
- No nie wiem, nie chce Ci robić problemu .
- Jakiego problemu ? Wpadnijcie obie, przynajmniej będę miał wesoło, a Wy nie będziecie  siedzieć same .
- No tak . To wyślij mi adres, a my będziemy koło 18 .
- Dobra, do zobaczenia .
- Buźki .
Rozłączam się , po czym wysyłam jej adres i sprawdzam czy w lodówce jest coś do jedzenia . Z przykrością stwierdzam, że jest dosłownie pusta, bo kupiłem sobie tylko śniadanie rano i nic więcej . Czeka mnie zatem wyprawa do sklepu . Ubieram się i wyruszam na podbijanie Almy .
Po dwóch godzinach wykańczających zakupów i półgodzinnym korku stwierdzam, że jest już wpół do piątej .
Rozpakowuję zakupy, które są zapasem na najbliższy miesiąc. Kupiłem wszystko.co potrzebne do normalnego życia, ale wszystkie komplety talerzy i sztućców wczoraj przyniosła mi moja mama ( na 12 osób , po co ? ) razem ze szklankami i garnkami twierdząc, że każdy ma to w domu . Dziś uzupełniłem mój dom o jedzenie i napoje . Zapełniłem też barek ( Daniels, wódka, trzy wina,gin, blue curracao, malibu ), lodówkę, słodycze, soki i napoje gazowane . Tak, żebym nie musiał chodzić do sklepu . Do tego jakieś rzeczy z których jakby co będę mógł zrobić coś obiadopodobnego .
Nim się obejrzę jest 17, a niedługo potem kiedy zdążę usiąść i włączyć telewizor dzwoni dzwonek do drzwi .
Już ?
Otwieram drzwi i widzę uśmiechniętą Olę i jeszcze bardziej uśmiechniętą różową Lilkę .
- Cześć ! - wita się różowa postać, mokra od śniegu .
- Cześć, wchodźcie . - zapraszam je gestem do środka .
- Ty widziałeś jak śnieg daje ? - Ola ściąga neonowo zieloną beanie z głowy . - Cholera, rano prostowałam włosy, a już mam pokręcone .
- Dobrze jest .- uśmiecham się i pomagam jej zdjąć płaszczyk . - byłem przed chwilą w sklepie i nic nie padało .
- To wyjrzyj za okno . Lilka ! Zdejmuj czapke!
Oglądam się za siebie i patrzę przez przeszkloną ścianę . Za oknem gęsto pruszy gruby śnieg i już zaczyna się robić ciemno .
- Cholera, mocno pada . Jakaś zamieć ? - patrzę ze zdziwieniem .
- No raczej . - Ola rozgląda się po mieszkaniu . - Ale tu ślicznie !
Pomalowana na cytrynowo ( tak pisało na farbie )  salono-kuchnio-jadalnia z jasnymi kanapami i ciemnymi szafkami i kuchnią rzeczywiście robiła wrażenie . Do tego widok na Warszawę - pięknie .
- Wow, sam urządzałeś ?
- Tak, znaczy, mama wepchnęła to - pokazuje na czarny, prostokątny stół i sześć krzeseł.  - ale co zrobisz.
- Dobrze, to tu pasuje .
- Tam jest łazienka - pokazuję drzwi po prawej stronie od wejścia . - A tu sypialnia . - obok drzwi do łazienki znajdują się kolejne .
Na scianie naprzeciwko drzwi stoi nowoczesny biało czarny regał z stereo, książkami i filmami .  W niektórych szufladach są też rzeczy ze starego pokoju .
- Wygląda extra . Naprawdę, niesamowicie to urzadziłeś .Najbardziej podoba mi się sypialnia . - mówi kiedy obeszliśmy  mieszkanie .
Jest pomalowana na czerwono z ciemnym, dużym łóżkiem, które ma wysoki zagłówek na szerokość ściany i wysoki na metr . Obok stoją dwie szafki nocne z lampkami i na przeciwko, dużą czarna szafa z białymi, przesuwanymi drzwiami z namalowanymi czarnymi chińskimi znaczkami. Nie ma okna, ale za to na ścianie naprzeciw wejścia wisi obraz Nowego Jorku nocą . Pokój jest całkiem spory, a podłoga wyłożona grubym, kremowym dywanem .
- Siadajcie . Chcesz kawę czy coś gazowanego ? 
- Kawę, z dużym mlekiem .
- A Ty Lilka ?
- Colę . Czemu do niego przyszłyśmy jak się nie lubicie ? - pytanie jest skierowane do Oli. 
- Już go lubię .
- Aha, to dobrze, bo ja też . O ja ! Masz playstation !
- No, możesz sobie włączyć i pograć. Gry są w szufladzie pod telewizorem.
- Telewizorem czy ekranem kinowym ? - Ola patrzy na 90 calowy płaski ekran .
- Jak wolisz . - podaję jej kawę i colę Lilki . Do tego stawiam miseczki ze skittlesami, żelkami i ciastkami .
- Oo jak miło . - Ola z uśmiechem sięga po ciasteczko. - Ślicznie tu masz, nie mogę się napatrzeć .
Wygląda dziś pięknie, mimo, że ma na sobie zwykle czarne legginsy w białe plusy i dżinsową koszulę . Z makijażu mogę wyróżnić tylko tusz i chyba błyszczyk, nic więcej . Na dworzu jest bardzo zimno i chyba od tego zimna ma lekko czerwony nos, wygląda słodko . Włosy jej się zakręciły ( od zawsze wolę ją w takich ) i są delikatnie poskręcane na końcach .
- Mi też się podoba .
- I jaki tu porządek ! Jak nie u faceta .
- Bo to dopiero dwa dni, poczekaj tydzień !
- Ok, a jak przygotowania do ślubu ? Moja mama już myśli w co ma się ubrać .
- Ciągle gdzieś biegają, coś zamawiają, dzwonią, potwierdzają... mama boi się, że będzie źle wyglądała w sukience, przecież to dopiero drugi miesiąc .
- No a dziwisz się? I oooo, będziesz miał brata albo siostrę, to takie słodkie. - jest wyraźnie zadowolona . - W chuj . - mówię idąc po sprite'a.
- Nie cieszysz się ?
- Jasne, że cieszę, ale to dosyć ... dziwne.
- Że Twoja mama jest szczęśliwa ?
- Że bierze ślub i jest w ciąży ... to wszystko jest poza tatą i ... poza mną .
- Jesteś zazdrosny ? - pyta kiedy siadam na kanapę .
- Nie zazdrosny ... lubię Marka, a Eliza jest najlepszą siostrą jaką miałem. Tylko aż do oświadczyn była nadzieja, że ona i tata ... - zaczynam.
- Że wrócą ?
- Tak . Ale tata też ma dziewczynę, nawet do nas nie zadzwonił na święta, na sylwestra ... żyje swoim życiem .
- Przykro mi . - Ola kładzie mi dłoń na kolanie . - Ale wiem o czym mówisz . Nie chcę narzekać ale moja mama ma bardziej rozbudowane życie towarzyskie niż ja . Dzisiaj poszła na randkę z takim fajnym prawnikiem . - śmieje się. .
- To też masz ciekawie . - uśmiecham się i w tym momencie w mieszkaniu na moment gaśnie światło i wszystko się wyłącza .
- Co się stało ? - Lilka głośno mówi to o czym każdy pomyślał .
- Jakaś awaria chyba. 
Światło wraca, włącza się telewizor .
- Zobacz, wszędzie zgasło . - Ola staje przy oknie i pokazuje na Warszawę, która albo gaśnie, albo się zapala .
I tak widać tylko rozmyte światło, bo śnieg pada tak mocno, że prawie nic nie widać .
- Zaraz zobaczymy co się dzieje, już 19, pewnie powiedzą jak to coś złego . - włączam na wiadomości .
Lilka z miseczką pełną skittlesów wciska się między nas na kanapę .
- Dobry wieczór państwu, dzisiejsze wiadomości zaczynamy informacjami z ostatniej chwili !  Warszawa zasypana ! - zaczyna prezenter . - Zaczęło się niewinnie od delikatnych opadów śniegu, które około godziny 18 zamieniły się w zamiecie śnieżne ! Skutki ? Nie przejezdne ulice, zablokowane parkingi, zasypane dachy i zamarznięci ludzie . Władze miasta apelują o nie opuszczanie domów i miejsc w których się przebywa, aż do zaprzestania opadów .
Potem kilkuminutowy materiał pokazujący zasypaną Warszawę.
- Kurcze Lilka, jak ny wrócimy do domu ? - Ola mierzwi jej blond grzywkę .
- Nie wrócicie. - mówię .
- Co ?
- No tak, nie wypuszczę Was stąd w taką zamieć, oszalałaś ? Wasza mama też raczej zostanie u tego faceta więc spokojnie.  Pozatym myślę, że nie chciałaby, żebyście wracały w taki śnieg .
- Ale ...
- Bez ale, zostajecie ! - mówię .
- Tak, Ola zostańmy! - prosi Lilka .
- Ale to będzie problem ...
- Daj spokój, chodź Lilka, idziemy robić kolację . - razem z uśmiechniętą dziewięciolatką idę do kuchni.
Ola patrzy przez przeszkloną ścianę . - Może rzeczywiście powinniśmy zostać . - siada po drugiej stronie barku, na krzesełku barowym .
- No mówię przecież . A szczególnie dlatego, że szef kuchni serwuje dziś dania włoskie . - puszczam jej oczko.
- Mogę Ci pomóc ? - pyta Lilka .
- Jasne . To my robimy kolację, a Ola poczeka . Chcesz coś mocniejszego ? I tak zostajecie na noc . - proponuję Oli, wyciągając makaron .
- W sumie czemu nie ? A co masz ?
- Whiskey, wino białe i czerwone, gin ... ale mogę zrobić Ci drinka jak chcesz .
- O to chętnie. 
- Pół na pół ? - pytam ze śmiechem idąc do barku .
- Pogrzało Cię? Z dwóch zrób, tak delikatnie.
- Ok .
Przynoszę wódkę i blue curracao. Z pod barku wyciagam szklankę do drinków i shaker . Wódką zapełniam dno shakera czyli  ok.3 cm od dna.  Potem wlewam sprite'a do połowy i dolewam niebieskie curracao . Stosuję kilka trików, czyli zmieniając butelki rzucam je nad i pod sobą a następnie łapię i nalewam do shakera, wzbudzając śmiech u Oli. Potem zamykam i wstrząsam, całość przelewam do wysokiej szklanki na drinki, dorzucam lodu i słomkę z parasoleczką .
Cały drink ma intensywnie niebieski kolor i wygląda apetycznie .
- Oo panie barman, wygląda genialnie . - Ola próbuje napoju przez spłomkę . - I tak samo smakuje . Masz wiele ukrytych talentów .
- Tak, zaraz Ci podam mistrzowskie spaghetti, co nie Lilka ?
- Jasne .
Następne pół godziny mija nam na miłych rozmowach, gotowaniu i śmianiu się .
Kiedy siadamy do kolacji, Lilka idzie na kanapę i ogląda telewizję .
- Naprawdę dobrze gotujesz . - Ola próbuje spaghetti .
- Taa, chyba tylko to. Mam dwie lewe ręce co do gotowania .
- Ale makarony robisz świetne.  - uśmiecha się. 
W tym momencie żarówka nad stołem zaczęła mrugać, a potem całkiem zgasła . Tak jak prąd w mieszkaniu . Wszystko okryła ciemność .
- Co się stało ? - zdziwiony głos Lilki przerywa ciszę .
- Cholera, czekaj znajdę świeczki . - wyciągam telefon i szukam po szafkach paczki ze świeczkami . W końcu znajduję jedną, w której jest 12 okrągłych świeczek .
- Masz zapalniczkę? - pytam Olę . - Nie chce mi się szukać zapałek .
- Mam, poczekaj . - w ciemności słyszę jak idzie do kurtki. Potem przychodzi do mnie, do kuchni.
- Aua . - wpadła na blat . - Masz . Podawaj po kolei.
Odpalamy wszystkie świeczki i cztery stawiamy na ławie, przy Lilce, cztery  na blacie w kuchni i resztę na stole .
- Zobacz, wszędzie zgasło . - Ola patrzy w ciemność za szkłem .
- No . Ale u nas całkiem przyjemnie.- rozglądam się po mieszkaniu .
- Taki klimacik. Skąd świeczki w Twoim domu ?
- Z natury niepoprawnego romantyka.
Wracamy do stołu i kończymy kolację . Dopiero po pół godzinie zauważamy, że Lilka wcale się nie odzywa .
- Lilka ? - pyta Ola . - Wszystko ok ?
Wstaje i idzie do niej na kanapę .
- Co jest ? - pytam idąc do kuchni i zaczynam robić Oli kolejnego drinka.
- Zasnęła . - mówi ściszonym głosem i siada przy stole .
- Może ją zaniosę do sypialni, żeby sobie spokojnie spała ?
- Nie, nic jej nie będzie. 
- Lepiej będzie spała . Weź świeczkę i zanieś do sypialni . Odkryj kołdrę, a ja ją przyniosę .
- No dobra. - Ola bierze jedną świeczkę i idzie do sypialni .
Powoli, żeby jej nie obudzić, podnoszę Lilkę z kanapy i niosę do sypialni . Ola ją przykrywa i gasi świeczkę . Wychodzimy z sypialni i po cichu zamykamy drzwi, po czym wracamy do kuchni gdzie kończę robienie drinka i nalewam sobie whiskey .
- Słodką masz siostrę . I taką bezproblemową .
-  Bezproblemowa i słodka jest tylko przy Tobie .
- Mam dobry wpływ na dzieci .
- Więc będziesz dobrym starszym bratem .
- Weź nic nie mów ... - podaję jej drinka . - W ogóle mam do Ciebie pytanie, a właściwie prośbę .
- No słucham . - bierze łyka napoju . Siadam obok niej na stołku barowym.
- Też dostałaś zaproszenie na ślub, nie?
- No tak, Twoja mama chyba nas trochę lubi . - śmieje się .
- Bo za tydzień jest to wesele ... i tak sobie pomyślałem, że jeśli nie masz z kim iść to może ... no poszłabyś ze mną? - w końcu wyduszam z siebie to pytanie, a następnie biorę dużego łyka whiskey .
- No z nikim nie idę więc, jasne, chętnie pójdę . Z synem panny młodej... - uśmiecha się do mnie. 
Światło świeczek tworzy cudowny, romantyczny klimat .
- Cudownie . - odpowiadam uśmiechem.
- Wiesz, dziękuję za wspaniałą kolację i że możemy zostać . - Ola pochyla się i delikatnie całuje mnie w policzek, po czym wstaje i idzie do okna. Patrzy na ciemną Warszawę . Jakieś światła widać dopiero kilka, jak nie kilkanaście, przecznic dalej .
- Myślę, że zasłużyłem na więcej, co ? - wstaję i podchodzę do niej .
- To znaczy ? - odwraca się i patrzy na mnie. 
- Pyszne spaghetti, zimne drinki i oddanie Wam sypialni ... to sporo jak na jeden wieczór. - delikatnie się uśmiecham i pochylam w jej stronę.  Nasze czoła się stykają.
- Więc bardzo Ci za to dziękuję . - kładzie dłonie na mojej klatce piersiowej, a ja pochylam się i czule dotykam jej ust .
Jej delikatne i ciepłe wargi sprawiają, że w moim brzuchu pojawia się przyjemne ciepło . Obejmuję ją w pasie i coraz czulej całuję , pozwala mi na to, żeby nasze języki delikatnie się dotykały, pocałunek z każdą chwilą robi się coraz bardziej namiętny, a mój brzuch wariuje i nie bardzo wiem co właściwie się ze mną dzieje, ale ten stan mi się podoba .
Dotykam dłonią jej twarzy i kiedy już zaczyna brakować nam tchu odrywamy się od siebie na kilka centymetrów .
- Nie ma za co . - szepcę ze złośliwym uśmiechem i jeszcze raz delikatnie muskam jej usta . 
- To nie fair . - patrzy mi w oczy .
- Co takiego ?
- Ty urosłeś a ja nadal jestem niska .
- 175 to bycie niskim ?
- 172 . - mówi smutno .
- Ok . - łapię ją w pasie i podnoszę do góry. 
- Aaa ! Co Ty robisz ?! - piszczy ze śmiechem .
- Cicho bądź, Lilka śpi . - uciszam ją.- Sprawiam, że jesteś wyższa. - łapię ją pod uda i sadzam sobie w pasie, tak, że jej głowa jest tuż nad moją .
- Dużo lepiej . - całuje mój policzek a potem usta .
- Mhmy ... - pozwalam jej na pieszczotę i mocniej przyciągam do siebie jej ciało . Zakłada mi ręce na szyję i wpija się w moje usta.
Powoli przesuwam dłonie na jej pośladki, a następnie wsuwam pod koszulę .
Cofam się i razem z nią siadam na kanapę . Moje dłonie przesunęły się do przodu na jej płaski brzuch i od dołu zacząłem rozpinać guziki .
Kiedy byłem przy połowie ona odsunęła się ode mnie i zaczęła podciągać mi koszulkę, podniosłem ręce i szybko się jej pozbyliśmy .
Całowałem jej szyję i do końca rozpinałem koszulę . Potem zabrałem się za jeansy i położyłem ją na kanapie . Leżała już tylko w samej bieliźnie i czule mnie całowała, ręką rozpinając mi spodnie .
Nie wiem do końca co się ze mną działo, to wszystko było jak w jakimiś transie, niby wiem co robię ale nie jestem pewien czy powinienem. Z nią pewnie  jest tak samo .
Mierzwi moje włosy i całujemy się, moje dłonie już szukają zapinki od stanika kiedy ...
Ola? Gdzie jesteś ... chodź spać ze mną . - nagle zza kanapy wychodzi zaspana Lilka  . - Co Ty jej robisz ?!
Patrzy z przerażeniem na pół nagiego mnie leżącego na jej siostrze ubranej tylko  w bieliznę .
Szybko z niej schodzę i zapinam spodnie, Ola stara zakryć się moją koszulką .
- Eeee ... słuchaj, zaraz przyjdę . Idź do pokoju . - mówi Ola zwalniając oddech .
- Nie ! On Ci coś zrobił ?
- Nie, Lilka idź do pokoju .
- Boże, wy uprawiacie seks ! - krzyczy dziewczynka .
To wzbudza we mnie rozbawienie .
- Skąd Ty wiesz co to seks ? - pyta zszokowana Ola .
- Ada mi mówiła.  - mówi uśmiechnięta . - Mama wie że Ty to robisz ?
- Boże, Lilka idź do pokoju !
- Ale ...
- Wyjdź ! Zaraz przyjdę .
- Wszystko powiem mamie! - tupie nogą i idzie do pokoju.
Ola wzdycha i wstaje z kanapy . Ja pijąc whiskey patrzę na jej seksowne ciało . Od dołu po długich i zgrabnych nogach, przez seksowne pośladki ubrane w skromne stringi, płaski brzuch i koronkowy stanik aż do rozczochranych włosów i rozpalonych policzków .
- Przyłapała nas . - zaczynam ze śmiechem .
- To nic śmiesznego, demoralizujemy dziecko .
- Co ona widziała? Prawie nic .
- Dostatecznie dużo.  - zaczyna zakładać koszulę .
- może dam Ci jakąś moją do spania ?
- Nie, nie trzeba . - zaczyna ją zapinać.
- Trzeba . - ściągam jej koszulę z ramion i całuję w obojczyk .
- Zostaw . - delikatnie mnie odpycha i zakłada jeansy . - Idę do niej, dobranoc . - uśmiecha się delikatnie i idzie do sypialni.
Wyciągam koc i kładę się na kanapę ciężko wzdychając .
Gdyby ta mała weszła 10 minut później widziałaby dużo więcej . Chyba dobrze, że weszła ... boję się teraz o to, że moje kontakty z Olą się pogorszą .
Nie wiem co się stało, czemu tak nagle zaczęła mnie tak pociągać i podniecać . Narobiła mi ochoty na dobry seks, ale teraz muszę się obejść bez tego, bo jutro raczej czeka nas ciężka rozmowa .
_________________________________


Następnego ranka kiedy się obudziłem, pierwsze co poczułem to zapach wanilii a potem ciasta na nalesniki  .
Pół przytomny podnoszę się z kanapy i patrzę na kuchnię.  Ola smaży naleśniki a Lilka smaruje je dżemem i nutellą.
- Cześć . - uśmiecham się zaspany .
- Hej . - odpowiada mi Ola niezbyt wesoło. 
- Jak Wam się spało ?
- Dobrze, a Tobie ?
- Też . - uśmiecham się. 
- Proszę . - stawia przede mną talerz z naleśnikami i szklankę mleka . - Smacznego.
- Dziekuję.
- Słuchaj ... - ścisza głos patrząc na Lilkę, która je naleśniki przy barze w kuchnii . - To co się wczoraj stało ... nigdy nie powinno, bardzo przepraszam bo to głównie moja wina i żałuję, że to się stało . My po śniadaniu idziemy, nie powinnam wogóle tu nocować, przepraszam .
- Nie, Ola ... to moja wina, przepraszam Cię i obiecuję, że to się więcej nie powtórzy .
- My będziemy szły, ja już zjadłam, Lilka skończy i lecimy .
- Nie, poczekaj, daj mi pięć minut i Was odwiozę . Drogi już odblokowane ?
- Tak, mówili że od 6 rano Warszawa działa już normalnie .
- Odwiozę Was. I tak jadę do mamy .
- Wojtek nie...
- Cicho bądź, mówię że odwiozę to odwiozę . - zjadam pierwszego naleśnika i idę się umyć, kiedy wracam zjadam drugiego i wszyscy razem idziemy do samochodu . Na naszej ulicy się żegnamy i idę do domu . Gdzie od razu zaczyna się przesłuchanie Elizy ...
____________________________________
Wat? Wat? Było blisko !
Chcecie rozdział pisane oczami Oli, czy wolicie tylko męski punkt widzenia ? :)

5 komentarzy:

  1. Jak dla mnie wszystkie bd idealne ;333 Och ju prawie poniosło by ich xD Lilka niezniszczalna xD

    OdpowiedzUsuń
  2. Widzę, że ich znajomość pięknie rozkwita :D

    OdpowiedzUsuń
  3. Ekstra ! Możesz zrobić też jej wzrokiem *o*
    Wspaniale piszesz :*

    OdpowiedzUsuń
  4. Świetny rozdział <3

    OdpowiedzUsuń