środa, 28 sierpnia 2013

Rozdział 8. - ' mam szanse ? '

Ten tydzień minął na mniejszej ilości spotkań z Olą, która zaczęła trzymać mnie na dystans. Dużo więcej działo się w domu i podwarszawskim dworku, gdzie jeździłem razem z mamą kontrolować przygotowania do wesela . Nigdy bym nie pomyślał, że coś takiego jak kwiaty i ich miejsce ma znaczenie . Mama tylko wynajęła salę i ludzi, resztę czyli ustawianie dekoracji wzięła na siebie . Wszystko miała zapisane w notatniku z którego stopniowo wykreślała kolejne, skończone punkty . Na wesele zaproszonych zostało ok 200 osób , nie wiem skąd ich tyle, ale ok. W sumie, patrząc na to że Marek zaprosił 5 kolegów z biura + każdy przyjdzie z kimś to już 10 osób . Więc luz .
Ale coś takiego jak wieszanie balonów i ustawianie kwiatów czy wieszanie wstążek, moim zdaniem nie musi być nadzorowane, oni wiedzą jak przystroić żeby było ładnie.  Ale kogo obchodzi moje zdanie ? Mama chce żeby było idealnie, ja ją tylko wożę ( Marek cały dzień w pracy, a nie chce żeby mama prowadziła w ciąży więc muszę ją wozić) .
Ale wywołałem mały wybuch złości u mamy, kiedy zauważyłem że na liście gości brakuje jednej osoby .
Mianowicie - Mojego ojca .
- Mamo ? Chyba zapomniałaś ... - w niedzielne popołudnie przeglądam listę gości. 
- Co ? Jak to ? O czym ?! - pyta przerażona .
- O Tacie, nie ma go na liście gości .
- Wiem . - jakby mniej zestresowana siada na kanapę .
- Jak to ' wiesz ' ? - pytam .
- Wojtek, nie zaprosiliśmy Maćka .
- Dlaczego ? - pytam w szoku .
- To byłoby niekomfortowe dla niego.
- Mamo, On  też ma narzeczoną, przyszliby razem .
- Wojtek, proszę Cię . Nie zaprosiłam go i już . Marek proponował, ale odmówiłam.
- Czemu ? Tata jest częścią Twojego życia!  Może i już nie jesteście razem, ale zawsze powinien być ważny ! - mówię lekko podniesionym głosem .
Żebym ja musiał takie rzeczy mojej Matce tłumaczyć ...
- Wojtek, podaj mi jeden powód dlaczego jest nadal częścią mojego życia .
Te słowa mnie trochę zabolały .
- Podam nawet dwa ! Janek i Wojtek . Mówi Ci to coś ? - pytam już mocno poirytowany .
- To, że jest Waszym ojcem nie znaczy, że ...
- Nic nie znaczy prawda ? A nie pomyślałaś, że on jest całkiem wykluczony z naszego życia ? Nie zapraszasz go na święta, ani nawet na głupią kawę . Unikasz go jak małe dziecko ! A on dopiero teraz kogoś ma ! Kiedy ty 4 lata byłaś szczęśliwa, on był sam! Całkiem sam ! Nie miał z kim spędzać świąt. Kiedy Ty u mnie byłaś nie przyjeżdżał bo wiedział że go nie chcesz wiedzieć !
- Wojtek, do cholery nie mam ochoty o tym rozmawiać, nie rób problemu tam gdzie go nie ma ! Decyzja podjęta i jej nie zmienię. - mama mi przerywa .
- Zawsze tak gadasz . Kurwa, wolałbym żebyś dalej była sama, wtedy byś zrozumiała jak on się czuł przez te 4 lata.  - wychodzę z domu trzaskając drzwiami .
Dwa dni ciężko mi się rozmawiało z mamą, która dzielnie próbowała nawiązać ze mną kontakt większy niż : no, yhy , tak .
W końcu dałem jej spokój, bo to ma być jej dzień i musi być szczęśliwa .
Jest sobota, godzina 8 rano . Siedzę w domu u mamy i piję kawę.  Wszyscy latają i szukają czegoś . Tylko Janek i ja siedzimy na kanapie . Mama od 7 u góry się szykuje, Milena też, Eliza robi to samo a Marek z nerwów nie może usiedzieć na miejscu i kręci się w kurtce po podwórku, chyba pali .
- Wiesz że taty nie będzie ? - pytam Janka wieszając mój garnitur na drzwiach od łazienki .
- Wiem. Bez sensu, on nic nie wie o ślubie.
- Tak, ale mama mówi że tak lepiej .
- Daj spokój, będzie mu przykro jak się dowie z gazet czy tam od kogoś z rodziny.
- Ale uda, że ma to gdzieś . Szkoda, że ja nie mam. Ona byłaby szczęśliwsza z tatą ... - mówię ze złością .
- Nie Wojtek, skoro nie są razem to nie .
- Ale ... kurwa no . Kocham Elizę jak siostrę a Marka lubię ale ... kurde .
- Wiem.  Daj spokój, jest szczęśliwa . - Ta ... - siadam i pisze smsa do Oli .
Mimo lekkiego dystansu między nami, od tamtego wieczora coś mnie do niej ciągnie . Staram się to pohamować i zachowywać zimną krew . Na wesele nadal idziemy razem . Miałem ją obudzić smsem jak już będę u mamy .
Szczerze mówiąc dzisiejszy wieczór i noc zapowiada się wspaniale . Widziałem przygotowania sali i zapowiada się nieźle .
Ola ma przyjść o 13 kiedy będziemy wyjeżdżać do urzędu.
Do 10 siedzę na dole i praktycznie nic nie robię. Wszyscy latają, coś sprawdzają . Mama w papilotach, Eliza z maseczką, dom wariatów .
O 10:30 słyszę dzwonek do drzwi i postanawiam, łaskawie, je otworzyć.
Widok za nimi trochę mnie dziwi . Ola w kurtce i zimowych butach + spodniach wyglądających jak od piżamy, ciągnie za sobą wysoki, czarny kuferek z 5 szufladami, a w drugiej ręce ma pokrowiec na ubrania, pewnie z czymś w środku .
- Obiecałam Twojej mamie i Elizie, że im pomogę z fryzurami i makijażem, oto jestem. - uśmiecha się .
Ach, no tak . W końcu jest stylistyką, po skończeniu technikum .
- Wow, nieźle . A czemu to ja miałem Cię obudzić ?
- Bo jak Ty już jesteś to znaczy że Twoja mama też wstała i się zaczyna szykować, a ja miałam być jak już będzie miała zrobione papiloty i kilka innych rzeczy, których nie ogarniesz . - uśmiecha się i ściąga kurtkę .
Widzę koszulkę z ciasteczkowym potworem i spodnie w ciastka, które okazują się ...
- Jesteś w piżamie ? - patrzę z rozbawieniem .
- Tak, chyba jak wszyscy . - uśmiecha się .
- Ja nie .
- Ale Eliza, Pani Ale tak . Pozatym po co miałam się w coś ubierać jak i tak zaraz będę się przebierać ? Twoja mama mi tak mówiła .
- Aha . Pomóc Ci to wnieść ? - wskazuję kuferek .
- Tak, jeśli możesz . Uważaj, lekkie nie jest .
- Spoko . - łapię za kufer i wnoszę go na górę. 
- Dziękuję, a to mogę powiesić u Ciebie w pokoju ?
- Już nie jest mój i tam chyba jest Milena .
- Milena?
- Dziewczyna Janka, siedzą tam razem już pół godziny, lepiej nie wchodź .
- Ok ...
- Ola? To Ty ? Chodź, zostaw ciuchy u mnie, tu jesteśmy !  - krzyczy Eliza ze swojego pokoju. 
- Wybacz, damskie sprawy. - uśmiecha się Ola i idzie do pokoju .
Z góry ciągle słychać jakieś śmiechy, Janek mówi że Ola także zajmie się Mileną i jej makijażem, a my siedzimy na dole i potwornie się nudzimy . Chociaż trochę się denerwuję, to ślub mojej mamy, mimo wszystko .
O dwunastej trzydzieści postanowiłem wziąć prysznic i zacząć się ubierać .
Z łazienki wyszedłem ubrany w spodnie od garnituru  koszulę . Zawiązałem krawat i od Janka usłyszałem, że Marek pojechał do urzędu  sprawdzić czy wszystko gotowe i przywitać swoją rodzinę, która już jest ( Marek pochodzi z gór, przyjechali szybciej ) .
Mama schodziła w momencie gdy zakładałem marynarkę .
Wyglądała ślicznie w kręconych włosach, długiej białej sukni i z czerwonymi ustami oraz lekko brązowym makijażem .
Była szczęśliwa, dopiero teraz to zauważyłem .
Za nią zeszła Eliza w ciemnych lokach i granatowej sukience do kolan jej oczy były podkreślone ciemnym cieniem i kreską. Potem Milena w turkusowej, szerokiej sukience do połowy ud, z delikatnym różowym cieniem na powiekach i w koku .
Oli nie było .
- Mamo, wyglądasz ślicznie . - uśmiecham się patrząc na nią . Jej blond loki były wysoko upięte, a welon ciągnął się po ziemi .
- Myślisz ?
- Tak . - całuję ją w policzek . - Bo w końcu widać, jaka jesteś szczęśliwa.
- Kocham Cię synku . - przytula mnie.
- Ja Ciebie też .
- Gdzie jest Ewelina i Radek ? - pyta Mama .
Ewelina to siostra mamy, która jest świadkową, a Radek to najlepszy przyjaciel Marka - świadek.
- Zaraz przyjadą . - mówi Janek .
- A gdzie Ola ? - pytam .
- Właśnie schodzi ... - mówi mama słysząc stukot szpilek.
Po chwili na stopniach pojawia się Ola, która wygląda wręcz niesamowicie .
Włosy ma zaczesane na prawo, całe delikatnie zakręcone. Piękne i seksowne spojrzenie znad długich rzęs, lekko różowe policzki i usta pomalowane błyszczykiem . Obcisła sukienka w kolorze czerwonego wina idealnie ukazuje jej sylwetkę . Ramiączka sukienki podkreślają jej drobność, głęboki dekolt uwydatnia piersi, sukienka jest obcisła więc widać idealne wcięcie w talii i szersze biodra, kończy się w połowie ud i dalej widać seksowne, długie nogi w wysokich, czarnych szpilkach. W ręku trzyma czarną kopertówkę . Wszystkiego dopełnia słodki uśmiech na jej twarzy .
- Może być ? Nie narobię Ci siary, panie gwiazda ? - pyta łapiąc mnie pod rękę .
- Dzisiaj to Ty chyba będziesz gwiazdą, wyglądasz bosko.
- Dziękuję . - rumieni się . - Wrzucisz do bagażnika ?
- Co to ? - łapię za małą waliczkę .
- Ubrania na poprawiny, a co innego ?
- No tak . - uśmiecham się i pomagam ubrać jej płaszczyk, potem  wychodzimy z domu.
Limuzyna z mamą i świadkami właśnie odjechał z podwórka .
Wsiadamy do audi i w lusterku widzę mamę Oli, która wsiada do czarnego Lexusa z jakimś wysokim facetem .
- To ten prawnik . - mówi widząc moje spojrzenie .
- Poważnie jest, widzę .
- niestety ... - mówi smutno.
Ruszamy do urzędu, po drodze odbierając kwiaty, które zamówiła Ola .
Kiedy dojeżdzamy pod Urząd jest już tam większość zaproszonych gości i zaczynają oni wchodzić do środka. 
Mijamy kilku wujków i cioć, którzy  patrzą na mnie dosyć sceptycznie, większość z nich mnie nie lubi.
Szczególnie rodzeństwo mamy, którym babcia naopowiadała niewiadomo co .
Kilku innych uśmiecha się do mnie, na co ja też odpowiadam uśmiechem.
Ola trzyma mnie pod rękę, więc mogę spodziewać się pytań o to, czy to moja dziewczyna . Minęło nas kilku paparazzich, którzy zrobili kilka zdjęć mi i Oli, przy okazji . Chyba byli tymi bardziej kulturalnymi, bo po tych zdjęciach uśmiechnęli się i wrócili do samochodów, po czym odjechali.  Oni zadanie spełnili, mają zdjęcia, po co wpieprzać się dalej? Uszanowali prywatność mojej rodziny, z takimi ludźmi mogę pracować .
Po wejściu do urzędu zajmujemy krzesełka w drugim rzędzie obok Mileny i Janka . Sala jest ogromna, żeby pomieścić 200 osób to mała nie może być .
Potem jest standardowy ślub, ludzie z niewiadomych powodów płaczą ( babcia i mama Marka ), Ola wygląda na wzruszoną, a ja ... zero reakcji. Mama jest szczęśliwa, to najważniejsze.
Po godzinnym ślubie opuszczamy budynek i ustawia się długa kolejka do składania życzeń, my jesteśmy jakoś przed połową, więc pójdzie szybko .
- To Twoja dziewczyna ? - podchodzi do mnie mój dwudziestopięcioletni kuzyn - Michał .
- Nie, przyjaciółka. Ola , to Michał, mój kuzyn . Michał to Ola . - przedstawiam ich sobie .
- Piękną masz przyjaciółkę . - całuje Olę w rękę .
- Prawda?
- Już nie przesadzaj . - Ola przysuwa się do mnie .
- Nie przesadza . - wtrąca Michał . -A Twoja kariera idzie jak burza, kiedy Ty ostatnio w Polsce byłeś ?
- No jak wyjeżdżałem . Ale fakt, że nieźle idzie .
- Tak, też bym chciał tak jak Ty .
- A Ty ? Co robisz ?
- Jestem prawnikiem . Znaczy skończyłem studia rok temu i zacząłem pracę w kancelarii . Narazie sam nie prowadzę spraw, tylko pomagam ale liczę, że to się zmieni.
- To jak mnie ktoś zaskarży to się odezwę . - śmieję się .
- Dobra . - też się uśmiecha . - Pogadamy później, bo mnie Marta woła. Do zobaczenia .
- Bardzo miły . - uśmiecha się do mnie Ola .
- Ta, jeden z fajniejszych kuzynów . Jeszcze sporo ich dziś poznasz .
- To miło .
Potem nadchodzi nasza kolej na składanie życzeń . Od Oli dostali francuskie wino z 1986 roku, ode mnie wycieczkę do Wenecji w ramach podróży poślubnej i od nas oboje duży bukiet kwiatów .
- Twoja mama wygląda na taką szczęśliwą . - stwierdza Ola, kiedy wsiadamy do Audi .
- Chyba w końcu jest .
Teraz musimy wyjechać za Warszawę do Hotelu i dworku .
- Śluby mnie zawsze wzruszają, nie ważne czyje . - patrzy w lusterko i poprawia włosy .
- Zostaw, jest perfekcyjnie . - uśmiecham się. - Mnie śluby nie ruszają .
- Perfekcyjna, nie będę nigdy . - pokazuje mi język .
- Dla mnie już jesteś . - mówię zanim zdążę pomyśleć.
- Przestań . - Ola się uśmiecha zawstydzona i patrzy za okno.
Chyba zapunktowałem .
Włączam radio i chwilę jedziemy w ciszy .
- Wiesz, jak wychodziliśmy to taka pani się na nas patrzyła, tak dziwnie. Zmierzyła nas i jakiegoś faceta szturchała i mówiła że Zeniu coś tam ... kto to był ? - pyta nagle Ola .
- Pewnie Babcia Hela . Kobieta która mnie nienawidzi .
- Jak to nienawidzi ?
- Po prostu twierdzi, że jestem zbyt podobny do ojca .
- Bez sensu .
- Wiem .
- Nie przejmuj się .
Uśmiecham się tylko i jadę dalej .
Dojeżdżamy do dworku z wielkim hotelem obok i zajmujemy miejsce parkingowe .
Kiedy wysiadamy podbiega do nas 5 paparazzich i dwóch dziennikarzy .
- Wojtek uśmiechnij się !
- Co Ty na to, że Twoja mama wychodzi za mąż ? Co na to Twój ojciec, którego właśnie zostawiła narzeczona ?
- Jak to jest być na ślubie swojej matki z innym mężczyzną ?
- Wojtek w prawo, uśmiech !
- Kim jest Twoja partnerka ? Szykuje się kolejne wesele ?
- Co na to wszystko Twój brat ?
- Bez komentarza, proszę się odsunąć i wyjść stąd, to teren i impreza prywatna.- ciągnę Olę za rękę w stronę wejścia przeciskając się przez tłum paparazzich .
Na parking wjeżdżają kolejne auta.
- Ale Wojtek, kilka słów do kamery !
- Proszę się odsunąć, nie mam zamiaru z państwem rozmawiać, pozwólcie cieszyć się weselem. Opuśćcie parking, bo wezwę ochronę,a następnie policję .
- Nie wyglądasz na szczęśliwego, jesteś przeciw temu małżeństwu ?
- Kilka zdjęć ? uśmiechnij się.
- Kim jest Twoja partnerka ?
- Kurwa, ludzie idźcie stąd ! - mówię i przeciskam się przez tłum razem z Olą .
Po wejściu do dworku paparazzi zostają przed budynkiem, nadal robiąc zdjęcia .
Idę po ochronę, po czym dziennikarze zostają wyproszeni z parkingu i odjeżdżają. Zdążyli już zrobić wystarczająco dużo zdjęć rodzinie i mi. Ciekawe artykuły na pewno się pojawią . Zdążyłem zauważyć logo kilku gazet i jednej stacji telewizyjnej. To totalne brukowce, takie które szukają taniej sensacji, zaraz coś nawymyślają .
Zdążyli popsuć mi humor . Ochrona wezwała więcej ludzi i ustawili się przy wjeździe na parking, gdzie każdy ma pokazać zaproszenie, dwóch stoi przy wejściu. Dwóch przy wejściu do hotelu obok i kilku wokół stalowego ogrodzenia naokoło obiektu .
Oczywiście obiecałem im za to dodatkowe wynagrodzenie, oni też muszą z czegoś żyć .
- Co to było ? Kurczę ... - Ola poprawia fryzurę kiedy przez szklane drzwi wchodzimy na salę .
- Moje życie . - uśmiecham się krzywo .
' Co na to ojciec, którego zostawiła narzeczona ? '  o co chodzi ? Tata znów jest sam ? I nikt mu nie powiedział o weselu ... zapowiada się afera .
- Nie martw się już, pora się bawić . - kelnerzy częstują nas i pozostałych gości kieliszkami szampana, wszyscy czekamy na młodą ( już nie tak bardzo ... ) parę .
- Jasne . - uśmiecham się i staram się udawać, że dobrze się czuję .
- Ale tu ślicznie . - Ola cały czas trzyma mnie pod rękę, rozglądamy się po sali .
Prostokątne stoły stały do siebie równolegle na całej długości sali, po środku znajdował się ogromny parkiet, na końcu orkiestra . Wszędzie były kwiaty, pięknie ozdobione stoły i krzesła .
Goście stoją na parkiecie w kole czekając na mamę .
Ola objęła mnie w pasie i przytuliła się . Zdziwiło mnie to, ale podobało się jednocześnie .
Na salę właśnie weszła mama i Marek .
Wzniesiono pierwszy toast i rozpoczął się pierwszy taniec .
Patrzyłem na uśmiechniętą mamę i jakoś nie czułem jej szczęścia .
Potem razem z Olą szukaliśmy naszych miejsc . Zajęliśmy je i dosiedli się do nas Janek, Milena, Eliza oraz Michał z Martą, potem obok była rodzina Marka .
Następnie zjedliśmy obiad i zaczęły się rozmowy, śmiechy, toasty, wesele jak każde inne, orkiestra grała, ludzie zaczęli wychodzić na parkiet . Ola akurat poszła pogadać z mamą, która była po drugiej stronie sali .
Poszedłem w jej stronę. Siedziała na czyimś miejscu  i rozmawiała z Panią Krysią i jej facetem .
- Dzień dobry ! - witam się stając za nią .
- Witaj, Wojtek . - mówi pani Krysia. - To jest Adam, Adam to Wojtek .
- Wiem, kto to. Bardzo miło poznać . - mężczyzna wyciąga rękę .
Wygląda na sympatycznego .
- Cześć, mi też . - uśmiecham się . - Przyszedłem porwać Cię na parkiet, bo mnie zostawiłaś . - zwracam się do Oli .
- Mnie ? - patrzy zdziwiona .
- Tak, Ciebie . Chodź . - łapię ją za rękę i idziemy w stronę parkietu .
- No dobra . - uśmiecha się delikatnie.
Łapię ją w pasie i delikatnie przyciągam do siebie. Prawą ręką trzymam jej dłoń i prowadzę w tańcu .
- Jest wspaniale, prawda ? - pyta Ola patrząc mi w oczy .
- Tak, bardzo mi się podoba .
- Już się nie przejmujesz ?
- Nie . - uśmiecham się.
- To dobrze, bo nie ma czym . Świetnie tańczysz . - mówi kiedy ją obracam i przyciągam do siebie .
- Dzięki, Ty też nie najgorzej . - śmieję się .
Ola patrzy mi w oczy i już się do niej pochylam kiedy ... :
- O, Wojtek, kochanie . - podchodzi do mnie ... babcia  Hela .
- Babcia ?
- No babcia, babcia . A kochanie, kto to ? Nie przedstawisz mi swojej towarzyszki ? Dziewczyna tak ? Witaj kochanie, jestem babcią Wojtusia . - babcia podchodzi do Oli .
- Dzień dobry, jestem Ola i ..
- Jesteś dziewczyną Wojtka tak ?
- Nie w zasadzie to nie ...
- Ale wyjaśnij mi jedną rzecz kochana .. - babcia popycha ją w stronę stołu i zajmują dwa miejsca - jedno babci, drugie dziadka, którego nie ma .
Niedaleko siedzi mama, obok rodzeństwo mamy i koledzy Marka .
Dla bezpieczeństwa idę za nimi i staję obok Oli.
- Babciu, bo my chcieliśmy potańczyć, a Ty nam ...
- Nie przerywaj mi jak mówię ! Więc kochanie, lubisz Wojtka tak ?
- No tak, bo my się przyjaźnimy ...
- Ale kochanie co Ty w nim lubisz ?
- Ja nie wiem tak do końca ale ...
- Nie ma ale ! Widzisz Wojtek, ona leci na Twoje pieniądze ! - słysząc to unoszę brwi a Ola siedzi w szoku . - Kochanie, nie ma co nawet dla pieniędzy z nim być! Bo on niedługo nic nie zarobi, wyrzucą go z każdego klubu ! - babcia mówi coraz głośniej, przez co zwraca uwagę reszty rodziny i głównie podejrzliwe spojrzenie mojej mamy . - Jest taki sam jak jego ojciec ! Ty z nim będziesz, myśląc, że to ten jedyny, a on ? On Ci tylko dzieci narobi i zaraz do innej poleci ! Młodszą sobie znajdzie, kochanie nie ma sensu. On myśli inną głową, niż każdy !
- Babciu, weź się do cholery zamknij, bo już mam dość Twojego pieprzenia o tacie ! - nie wytrzymuję.
- Jak Ty się do starszych odzywasz ?! Ja mówię prawdę, mój kochany, prawda boli .
- Kurwa, to że rodzice się rozstali to niczyja wina, ani Taty ani Mamy !
- O tu się zdziwisz złociutki ! Cały ten rozwód to Twoja wina ! Bo Maciek był skoncentrowany na Tobie i Twojej karierze ! Zawsze kłócili się o Ciebie, nigdy o kogoś innego ! I ten cały rozwód też był przez Ciebie, rozumiesz ? Twoi rodzice rozstali się przez Ciebie, depresja mamy przez rozwód czyli znów przez Ciebie . I teraz jak narzekasz na ich rozstanie to wiedz, że to Twoja wina, gówniarzu bezczelny ! - już wszyscy przy stołach obok patrzą na nas ze zdziwieniem.
 Ola z wrażenia otworzyła usta, a kiedy się odwróciłem, kilka tańczących par również na mnie patrzyło .
Nie powiedziałem nic szybko poszedłem w stronę wyjścia .
Otworzyłem drzwi na hall, a następnie na dwór i rześkie, zimowe powietrze uderzyło mnie w twarz .
Co się ze mną dzieje do cholery ?
Czemu przejmuję się tym co mówi ta stara debilka ?
Zabolało mnie to, że małżeństwo rodziców rozpadło się przeze mnie . Mogło tak być. Często się kłócili, tata mówił że piłka ważniejsza niż nauka a mama na odwrót, rozwodzili się kiedy tata wbrew mamie wysyłał mnie z Agrykoli do Legii .
Przechodzę obok ochroniarzy i idę w stronę stajni, muszę się przejść, chociaż kawałek.  Wdycham zimne powietrze, na dworze jest już ciemno, bezchmurne niebo ukazuje milion gwiazd .
- Wojtek! Poczekaj ! - przez drzwi wychodzi Ola .
Zatrzymuję się i pochodzi do mnie .
- Nie przejmuj się tym co ona mówiła. 
- Ola, jak ja mam się nie przejmować skoro to może być prawda ...
- Kurczę, Wojtek . Oboje wiemy, że to nie prawda . Znam Twojego tatę i twoją mamę. Wiem, że nie przez Ciebie i Twoją karierę, to by ich nie rozdzieliło . Wiem, że to boli, ale ich miłość się rozpadała powoli, aż doszli do takiego momentu, że postanowili to skoczńyć .  A Twój tata jest wspaniałym człowiekiem i ona nie ma prawa źle o nim mówić. - Ola patrzy mi w oczy i dotyka dłonią mojego policzka . - rozumiesz ?
- Tak ... może i masz rację ...
- Mam, na 100% . Już , nie martw się, zapomnij, wyluzuj się. - przytula mnie .
- Dziękuję, że jesteś . - mówię cicho i uśmiecham się. - Zimno Ci. - czuję, że aż się trzęsie .
Wyszła w samej sukience .
- Nie, nie jest źle. 
- Masz . - ściągam marynarkę i okrywam ją . - Powietrzymy się trochę ?
- Ale nie za długo, bo obiecałeś mi taniec i musimy go dokończyć i zacząć dużo innych. - Ola uśmiecha się słodko i idziemy razem naokoło budynku zaglądając do stajni, gdzie jest aż 8 koni .
Kiedy wracamy na salę nikt już chyba nie pamięta tego co się działo, a my w spokoju możemy dokończyć taniec .
Później wieczór i noc to wesele jak każde inne . Tańczenie, picie, jedzenie, rozmowy .
Ola poznała większą część rodziny, tańczyła z kilkoma kuzynami i wujkami, ja zostałem wyściskany przez Ciocie i poznałem kawałek rodziny Marka ( dzięki Elizie ) po oczepinach ( welon złapała Milena, krawat Janek, wow szykuje się impreza ! ) i różnych zabawach impreza rozkręciła się na dobre. Większość wujków była wstawiona i ze strony Marka i z naszej . Ja dużo nie wypiłem, nie byłem nie wiadomo jak nawalony, ale trochę toastów z Michałem wznosiliśmy . Ola z Mileną, Elizą i Martą piły wino albo drinki .
Tak naprawdę to dopiero dziś ogarnęłem, że nie ma śladu po tamtej Oli sprzed 5 lat .
Teraz na miejscu tej ciągle śmiejącej 15-latki w kitce i trampkach jest seksowna, inteligenta i zabawna kobieta z rozbrajającym uśmiechem. Z przyjemnością patrzę na jej długie nogi, krągłe piersi i długie włosy . Kiedy się uśmiecha czuję, jak robi mi się ciepło na sercu .
Koło piątej rano kiedy zostało już tylko ze 40 osób idziemy do pokoju . Z racji tego, że mama Oli jest w pokoju z Adamem ja jestem w pokoju z Olą.
Po wyjściu z sali zabieramy z samochodu nasze torby z ubraniami i idziemy do hotelu .
Nasz pokój jest na trzecim piętrze z balkonem. Kiedy wchodzimy do środka, okazuje się, że jest jedno podwójne łóżko i żadnej kanapy. Oboje byliśmy zbyt zmęczeni żeby coś wymyślić, więc postanowiliśmy, że śpimy razem . Kiedy Ola poszła przebrać się w piżamę ja leżałem w bokserkach, prawie śpiąc, pod kołdrą .
Ola wyszła ubrana w zielone, bawełniane, króciutkie szorty i koszulkę z myszką  Mikey .
- Słodko . - śmieję się patrząc na nią.
- Spadaj . - wchodzi pod kołdrę . - Weź może okno zasłoń, bo słońce nam będzie świecić rano .
- Ok . - zasłaniam okno czarną zasłoną i wracam do łóżka .
Pokój jest pomalowany na żółto z ciemnymi meblami ( szafa i komoda ) telewizorem i łóżkiem z mosiężną obudową w kwiaty .
- Gasimy ? - pytam pokazując na lampkę po mojej stronie łóżka .
- No . Dobranoc . - Ola obraca się do mnie tyłem i gaszę światło .
- Dobranoc . - uśmiecham się i też odwracam do niej plecami .
Kiedy po kilkunastu minutach prawie spałem, usłyszałem Olę .
- Tobie też tak zimno ?
- Nie, gorąco wręcz .
- Mi zimno. Co jest?
Obracał się, przysuwam do niej bliżej i wkładam ręce pod kołdrę, po czym ją obejmuję i przyciągam blisko do siebie, drugą ręką okrywając ją szczelniej kołdrą .
- Lepiej ? - pytam .
- Tak ... ale jesteś cieplutki . -  Ola też się obraca i wtula się we mnie, czuję jej oddech na mojej klatce piersiowej . Opieram brodę na jej głowie i mocniej przytulam . - mogę tak ? - pyta .
- Jasne. - mówię . - Dobranoc Olu.
- Dobranoc Wojtek .
Jest zimna, w porównaniu do mnie jej ciało jest lodowate .
Mocno ją przytulam i zasypiamy .
Budze się po 10, Ola już nie śpi .
- Hej, jak się spało ? - pyta uśmiechnięta .
- Bosko, ale krótko . A Tobie ?
- Dobrze, cieplutko .
- To się cieszę . Już po 10, chyba pora wstawać jeśli chcemy coś zjeść . - mówię .
- To ja idę pierwsza, bo mi to dłużej zajmie . - Ola wstaje i wyciąga z torby kosmetyczkę po czym idzie do łazienki.
Ja przewracam się na brzuch i przysypiam jeszcze na chwilę, po czym Leżę na plecach i nic nie robię .
Ola wychodzi z łazienki po 20 minutach . Umalowana i uczesana w wysoką kitkę . Wyciąga ubrania i wraca do łazienki .
Po kilku minutach wychodzi ubrana w ciemne jeansy, biały tshirt i turkusową marynarkę . Na szyi ma złoty łańcuszek, a na nogi zakłada wysokie szpilki na platformie w kolorze marynarki .
Wygląda elegancko i ślicznie.
- Może być ? - Patrzy na mnie .
- Śliczna jesteś .- uśmiecham.się leżąc na poduszkach .
- Dziękuję . - uśmiecha się i rumieni. - Jak.chcesz dostać jedzenie to się rusz . - mówi .
- Ok . - wychodzę do łazienki, po drodze zabierając rzeczy. Opuszczam ją po 10 minutach.
- Ej, weź pomóż bo przez kaca nie zawiażę krawatu . - mówię trzymając go w ręku.
Ubrałem jeansy i biały  tshirt, ale żeby było jakoś bardziej elegancko to mogę mieć śledzik .
- Daj to . - Ola staje naprzeciwko mnie i zakłada krawat po czym zgrabnymi ruchami wiąże go.  - Oj, czekaj. Coś mi nie wyszło, supeł zrobiłam .
Rozwiązuje go i próbuje jeszcze raz . Tym razem udaje jej się .
- Dzięki.- patrzę jej w oczy . - Przez te Twoje szpilki jesteś niższa tylko trochę.  - patrzę jej w oczy .
- Jakieś 10 cm?
- No jakoś tak . - patrzę jej w oczy . - Mówiłem Ci, że ślicznie dziś wyglądasz ?
- Tak.
- To powiem inaczej . Jesteś piękna .- uśmiecham się i pchnięty emocjami pochylam się i dotykam jej ust . Obejmuję ją w pasie i przyciągam do siebie . Ona założyła mi ręce na szyję i wpiła się w moje usta .
Najpierw czule pieściła moje wargi, potem drażniła się językiem, zabierała i znów pozwalała na dotknięcie się.  Później już cały czas się spotykały . Kiedy mnie całowała czułem się jak w niebie, dosłownie .
Zaczęła zdejmować mi ręce z szyi więc przerwałem pocałunek .
Oblizała usta i patrzyła w ziemię z uśmiechem. 
Ja założyłem rękę na kark, mimo tego, że nic mnie nie swędziało.
Ola przygryza wargę i zupełnie nagle daje mi buziaka w policzek.
- Spakuję kosmetyczkę, to od razu walizki zaniesiemy . - mówi jak gdyby nigdy nic i idzie do łazienki.
- Ok . - mówię i kiedy obie są już spakowane wynosimy je do samochodu, po drodze oddając klucze do pokoju.
Zanosimy bagaże i wracamy do dworku, gdzie chyba wszyscy już są .
Idziemy za rękę, dziwne ale nie przeszkadza mi.
Zajmujemy nasze miejsca, witamy się i jemy wspólne śniadanie . Łapie się na tym, że rozmowa z Olą zamieniła się w flirt . I to całkiem niezły .
W pewnym momencie ludzie znów zaczęli się rozchodzić, to jeszcze tańczyć, to do toalety, to się przewietrzyć  . W końcu przy naszym stole zostaliśmy we dwoje . Postanowiłem sprawdzić facebook'a, bo Ola jadła sałatkę .
- co robisz ?
- Piszę fanom o wieczorze .
- Mrr, Twój fanpage . - Ola przysuwa się i opiera o moje ramię .
- Co taka ciekawska jesteś co u moich fanów ?
- Sama jestem największą fanką .
- Ale miło się zrobiło . - uśmiecham się słysząc to. 
Patrzę jej w oczy i delikatnie muskam jej usta, potem czule pieszczę jej wargi, nasze języki delikatnie i czule się stykają . Ona dotyka dłonią mojej twarzy, ja obejmuję ją w pasie . Kilka chwil czułości i odrywamy się od siebie, powoli i z niechęcią .
Ze zdziwieniem zauważam Elizę która przechodziła i chyba nas widziała oraz kilkunastu innych członków rodziny, którzy patrzą z zaciekawieniem.
- Można tu palić ? - Ola pyta Michała i mnie jak gdyby nic się nie stało .
- Chyba nie, musisz iść na zewnątrz .- mówi Michał .
- Ok . - Ola uśmiecha się
- Czekaj, pójdę z Tobą . - wychodzę razem z nią na zewnątrz .
Ola wyciąga papierosy i odpala jednego .
- Ola ... ? - zaczynam niepewnie.
- Co ?
- Czy ty nadal coś do mnie czujesz ? - pytam zbierając się na odwagę.
Spuszcza wzrok. 
- Nie wiem ...
- Jak to ?
- Coś ... kurczę Wojtek ...  coś mnie do Ciebie ciągnie, ale ja wiem, że Ty za chwilę znów wyjedziesz i nie będzie Cię przez kolejne kilka lat.
- Wcale nie , rozmawialiśmy o tym, będę przejeżdżał w wolnym czasie. Na weekendy, wakacje .
- To nie zmienia faktu, że Ty jesteś tam, a ja tu . Nie wiem co jest. Ale ciągnie mnie do Ciebie niesamowicie, nie wiem czemu . Mam rozum Wojtek, a on podpowiada mi, że to nie jest dobry pomysł.
- Ale Ola ... no.... my tyle razy przecież ... i teraz tak często razem, ja ....
- Ty co? Wyrzuć to z siebie.
- Kurde, podobasz mi się. Daj mi szansę, ja naprawdę się postaram .
-Ale ... to jeszcze chyba nie pora na takie decyzje. Postaraj się ... udowodnij, że zależy ... i może mój rozum Cię przepuści .
- A jeśli nie ?
- Jak się postarasz, to nie będzie opcji, że nie .
- Czyli mam szanse ?
- Większe niż myślisz . - uśmiecha się . - Tylko dobrze je wykorzystaj .


_____________________________________________________________________


ohohohohohohoohohoo co sie dzieeje ? :)

UWAGA ! 
już jutro bądź pojutrze na
www.heartbeatforfootball.blogspot.com 
NOWY ROZDZIAŁ ;D

bang,bang,bang ! wracamy :*








3 komentarze:

  1. Babcia to ma niewyparzony język! :D Niegrzeczny wnusio z Wojciecha :D
    Och nie mogę się doczekać kiedy będziesz pisać w Love makes surprises :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Ola wybaczyła! Może, będzie im w końcu z górki :D Super piszesz! Piękny opis! Wspaniale <3

    OdpowiedzUsuń
  3. Świetne wszystkie blogi są wspaniałe Super że nie zakończyłaś Love makes suprises <3

    OdpowiedzUsuń