-Jeszcze dwie minutki...co?-zakrywam się kołdrą.
-Wojtek, ruszaj się, dziś przecież masz kolacje z rodziną...-szturcha mnie dalej.
-Wiem, ale jest rano...wcześnie jeszcze. A kolację mam na 18...
-Jest 14...-uderza mnie poduszką.
-To mam jeszcze legalne 4 godziny...-śmieję się.
Ola usiadła na mój brzuch. Dopiero teraz zauważyłem,że ma na sobie moją kadrową koszulkę, jest bez makijażu i ma rozczochrane włosy.Uśmiecham się na ten widok.
-Mieliśmy dziś jeszcze iść na spacer więc wstawaj, leniuchu.-przeczesuje mi włosy.
-Już, poleżmy jeszcze chwilę.-pociągam ją na łóżko i kładę się na niej.
Na szafce obok łóżka leży pusta butelka szampana i dwa kieliszki, opakowanie po truskawkach leży gdzieś między ubraniami na podłodze.
Jest środowy poranek, oboje zachwyceni leżymy w łóżku, po dwóch absolutnie idealnych dniach życia.
Byliśmy na minigolfie, w klubach, a wczorajszy wieczór spędziliśmy oglądając film, grając na fortepianie i kończąc wszystko w sypialni. Czułem, że tak mogę żyć do końca.
Dzisiaj byłem umówiony na bardzo rodzinną kolację. Tata z dziewczyną, mama Marek, Eliza, Janek i ja. Tylko my. Bez Mileny i Oli. Teoretycznie ma być rodzinnie i miło, ale nie spodziewam się żeby tak to wyglądało w rzeczywistości.
Delikatnie całuje Olę. Dziś przynajmniej nie śniło mi się, że znów ją zdradziłem. Żaden głos mi nie mówi, że ją oszukuję. Wczoraj jeszcze tak było, sumienie nie dawało mi spokoju, dziś jest już ok.
-Buziaczek na dzień dobry?-całuję ją w brodę wciąż na niej leżąc.
-Może seks, na udane popołudnie?-uśmiecha się słodko.
-Jestem za...-wkładam jej dłonie pod koszulkę.
-Żartowałam, wstawaj.-Ola szybko się wyślizguje i wychodzi z pokoju.-Jak zdążysz do łazienki, zanim zamknę drzwi to masz szansę na wspólny prysznic!-krzyczy z salonu. W ekspresowym tempie biegnę do łazienki i otwieram Oli drzwi.
-Zapraszam.-uśmiecham się teatralnie i wchodzę za nią do środka.
Potem wychodzimy na śniadanie do pobliskiej piekarni i cukierni, gdzie wcinamy słodkie jagodzianki i pijemy kawę. Potem idziemy na spacer brzegiem Wisły.
-Cholera, jeszcze rok temu nie pomyślałabym, że będę z Tobą sypiać, potem jeść słodkie śniadanie i spacerować brzegiem rzeki myśląc jak bardzo Cię kocham, wiesz?-Ola trzyma mnie za rękę i uśmiecha się w blasku słońca. Ma ubraną niebieską koszulę bez rękawów i czarne szorty. Jej rozpuszczone włosy falują na wietrze.
-Powiem Ci, że też jestem zaskoczony.-patrzę na nią znad ciemnych okularów.
-Kocham Cię, wiesz?-staje na palcach i daje mi buziaka.
-Ja Ciebie też.-obejmuję ją.
-Wiesz, zanim poleciałeś na weekend, to mieliśmy iść zrobić tatuaż, pamiętasz?-pyta mnie Ola patrząc na swoje odbicie w moich okularach.
-Teraz?-pytam zdziwiony.
-Tak, no chodź, ja nawet wiem jakie chcę! Proooszę!-uśmiecha się słodko.
-Jakie chcesz? To ile Ty ich kochanie chcesz zrobić?
-Dwa, oj no chodź.-ciągnie mnie za rękę.
-Niech Ci będzie...-wracamy na ulicę i jedziemy do Centrum.
-A Ty sobie zrobisz?
-Nie wiem jeszcze.-odpowiadam mimo tego, że w mojej głowie pojawia się pomysł na tatuaż.
-No ok.
Wchodzimy do studia tatuażu, dość popularnego, dobrego i jednego z droższych w Warszawie.
Ola patrzy na mnie ze zdziwieniem.
-Nie wiem czy mnie stać, żeby tutaj sobie robić.
-Ja płacę.-puszczam oczko i siadam na skórzanej kanapie.
-W czymś pomóc?Bardzo miło mi tu Pana widzieć.-na oko 30 letni facet wyciąga do mnie dłoń. Ma ogromne nerdy, kolorowe tatuaże na dłoniach i wychodzące kolorowe obrazki spod koszulki na szyję. W wardze kolczyk, a w uchu duży tunel. Robi wrażenie.
-Dzień dobry.-uśmiecham się.
Z fotela właśnie wstaje wysoki chłopak, bardzo podobny do tego co do mnie podszedł. Nie jestem stwierdzić, który tatuaż zrobił bo miał ich od groma, ale był zadowolony, podziękował i wyszedł.
-Piercing czy tatuaże? W czymś pomóc?
-Tatuaże, najpierw pani.-wskazuję na Olę.
-Ma pani motyw czy pomóc wybrać?-podaje grube albumy.
-Mam własny projekt, uda się zrobić?-Ola wyciąga z torebki szkic z jakimiś napisami.
-Oczywiście! Tylko będzie to droższe.
-Nie ma znaczenia.-uśmiecham się i otwieram album.
-Dobrze, w takim razie proszę sobie wybrać czcionkę.-podaje Oli gruby skoroszyt.
-Ta.-pokazuje zdecydowanie na jedną.
-Gdzie robimy?-pyta mężczyzna.
-Kochanie lepiej tu-pokazuje na żebra.- Czy tu? - tym razem wskazuje obojczyk.
-To zależy co tam masz...-mówię i natychmiast otrzymuję kartkę z napisem ' through every dark night, there is a brighter day '. -Na żebrach.-uśmiecham się.
-Ok, a drugi....-Ola przewraca kartki albumu.-Ten krzyżyk, na palcu.
-Dobrze, proszę zdjąć koszulkę i zapraszam na fotel.
Ola podaje mi swoją koszulę i układa się na fotelu.
Przez następną godzinę jest dzielnie cicho, mimo grymasu bólu na jej twarzy. Potem facet wraca do mnie.
-Wybrał pan coś?-uśmiecha się.
-Tak, chciałbym 23 sierpnia 1999 taką czcionką...-pokazuję na rzymskie cyfry.-Tu.-przesuwam dłonią po ciele tuż nad spodniami, po prawej stronie.
-Dobrze, zapraszam.
Po 15 min tatuaż jest gotowy. Dostaliśmy zniżkę 40%, a ja dodałem zdjęcie z tatuażystą na fanpage.
-Zadowolona?-pytam uśmiechając się.
-Bardzo. Dziękuję.-całuje mnie w policzek.-Już 16... leć się przebrać i na kolację, a ja sobie skoczę do Kamili bo mieszka niedaleko, co?
-Dobrze, zdzwonimy się wieczorem, co?-czule ją całuję.
-Będę czekać na telefon.-puszcza moją rękę i przechodzi na drugą stronę ulicy, po chwili znika za rogiem.
_________________________________________________________________________________
-Co tak mało jesz?-pyta mama sztucznie uśmiechając się do taty.
Ta kolacja jest niesamowicie żenująca. Tata rozmawia tylko i wyłącznie o piłce i o swoich planach na przyszłość, zanudza nimi Marka. Janek stara się udzielać, Eliza rozmawia z Renatą, tak jak mama, a ja siedzę i czuję się jak idiota. Każda minuta tutaj upewnia mnie w przekonaniu, że to najbardziej fałszywe rozmowy jakie słyszałem. Każdy opowiada niby przyjaźnie i słodko, ale jak co do czego to przechwala się swoimi osiągnięciami. Tata chwali się Markowi jak to mnie podobno wychował, Mama Renacie jak super gotuje... z tych żenujących konwersacji wyrywa mnie dzwonek do drzwi. Jest 21, kto to może być?
-Pójdę otworzyć.-mówię i z butelką Lecha idę do drzwi.
Za nimi, ku mojemu zdziwieniu, stoi Ola. Wygląda na wściekłą? Smutną? W ręku trzyma jakiś zwinięty papier.
-Co się stało, kochanie?-pytam.
-Oj stało...-mówi próbując się opanować.
-Kto to Wojtek?-słyszę głos mamy.
-Ola.
-Zaproś ją.
-Chodź, zapraszamy do fascynujących rozmów.-uśmiecham się.
-Ja właściwie chciałam z Tobą porozmawiać, na osobności.-na środku salonu wyswobadza się z moich objęć.
-Dobrze...eee...chodź może...do ogrodu.-otwieram drzwi balkonowe i zamykam je za nami.
Ogród jest mocno przyciemniony, rozświetlają go tylko pochodnie na grządkach mamy i światła basenu. Ola pewnym krokiem idzie w jego stronę.
-Chciałbyś mi coś powiedzieć?-pyta zakładając ręce.
-Co takiego?-odpowiadam zdezorientowany.
W tym momencie widzę jak do jej oczu napływają łzy, rzuca gazetą na stolik przy basenie.
-Nie zrozumiałeś mojego pytania?! Teraz może sobie przypomnisz, kurwo.-wskazuje na gazetę.
Na środku widnieje duży nagłówek ' PIJANY PIŁKARZ ZDRADZA SWOJĄ PARTNERKĘ WIĘCEJ STR. 9 '. Poniżej widać zdjęcie z plaży na Lazurowym Wybrzeżu, gdzie spacerujemy grupką po plaży.
Szybko przewracam strony. Widać tam moje zdjęcie, zbliżenie na twarz i ... zdjęcia jak idę za rękę i całuję Inez. Potem widać nas jak wchodzimy do hotelu. Obok widać duże zdjęcie z lotniska, gdzie całowałem Olę.
Robi mi się gorąco i przerażony patrzę na Olę.
Łzy ciekną jej po policzku, cała drży.
-Nienawidzę Cię! Nienawidzę!-krzyczy.
-Ja Ci to wyjaśnię...byłem pijany, nie pamiętam...m..mało pamiętam, proszę daj mi to wyjaśnić.-zaczynam ją prosić i robię krok w przód.
-Zaufałam Ci! Znowu tak cholernie się pomyliłam, myślałam, że wydoroślałeś! Oddałam Ci wszystko, rozumiesz?! Żałuję, że Ci wybaczyłam. Nienawidzę Cię!-jej głos przeszywa mnie na wskroś.-To koniec, słyszysz? Nigdy więcej nie próbuj się ze mną kontaktować, spierdalaj raz na zawsze!-teraz już nawet nie powstrzymuje łez.
Próbuję do niej podejść, objąć ją. Bierze zamach i uderza mnie z liścia.
-Nie chcę Cię znać.-szlocha i chce wyjść, idzie w stronę furtki.
-Zaczekaj!-idę za nią, ale tym razem mnie odpycha. Na śliskich kafelkach wokół basenu nie mogę złapać równowagi i z głośnym pluskiem wpadam do wody.
-Nie chcę Cię więcej widzieć!-to jedyne co słyszę i Ola wybiega z ogródka.
Wynurzam się z wody i wychodzę z basenu, po czym zgarniam gazetę i idę do domu.
Nie wiem co robić, nie dotarło to wszystko do mnie.
-Pieprzona gazeta...-wchodzę przez drzwi balkonowe do domu. Dopiero teraz sobie przypominam, że tam są wszyscy. Woda się ze mnie leje, jestem przemoczony. Nastała cisza w pokoju.
Odwracam się i widzę wszystkie spojrzenia wbite we mnie.
-Co się stało? Gdzie Ola?-pyta Eliza, przerywając ciszę.
-Mogę pożyczyć twoje ubrania?-pytam Janka, ignorując ją.
-Tak, weź sobie coś...
-Dzięki.-szybko ruszam na górę.
Słyszę odsuwane krzesło i czyjeś kroki. Zamykam się w pokoju Janka i na spokojnie przebieram ubrania. Z mojej kieszeni na ziemię wypada zalany iPhone. Patrzę na swoje nędzne odbicie w lustrze. Mimowolnie po moim policzku płynie łza. Słyszę otwierane drzwi.
-Co Ty tu do cholery robisz?!-pytam Elizę, która przez nie weszła.
-Przyszłam pogadać.-siada na łóżku.
-Jeżeli zamknąłem drzwi to chyba kurwa znaczy, że nie chcę gadać.-ocieram łzę i patrzę na nią wściekły.
-Co się stało?
-Gówno.
-Wojtek...
-Zerwaliśmy ok? Znowu wszystko zjebałem, ok?! Jeszcze coś chciałaś?-pytam zdenerwowany.
-Czemu...-pyta wstając z łóżka.
Bez słowa wskazuję na gazetę, która pognieciona leży na ziemi.
Eliza przebiega wzrokiem po pierwszej stronie, a potem po zdjęciach na kolejnej.
-Jesteś pojebany, nie wierzę, że to zrobiłeś...-mówi w szoku.
-Kurwa, byłem pijany! Gówno pamiętam, nie wiem co się stało! Nie chciałem, ok? Nie chciałem!-krzyczę.
-Ja pierdole, nie wierzę w Ciebie...-wychodzi z pokoju i trzaska drzwiami.
-PIERDOLCIE SIĘ KURWA WSZYSCY!-krzyczę za nią.
Jestem wściekły, na siebie samego. Łapię krzesło, które jest pod ręką i rzucam nim o ścianę. Leży na podłodze w trzech częściach, tynk odpadł ze ściany. A mi ulżyło,ale już do końca życia pozostanę debilem.
Zostawiam wszystko i schodzę na dół, ignoruję wszystkich i ich pytania. Opuszczam dom i wracam do siebie, tam gdzie będę mógł wszystko przemyśleć.
________________________________________________________________________________
czy to już koniec? :o
co dalej? :o
Współczujecie mu, czy raczej dobrze mu tak? :)
Kocham i pozdrawiam :*
czekam na kom!
łapcie tatuaż Oli :)










.jpg)
























