Włączam laptopa i szukam potrzebnego numeru telefonu .
Szukam firmy, która pracuje dziś najdłużej . Przy szóstym numerze dowiaduję się, że działają do dwudziestej. Wybieram tę opcję . Z dostawcą umawiam się, że zapłacę mu więcej o 20 zł więcej tylko, żeby paczkę dostarczył jako ostatnią pod wybrany adres. Z internetowego katalogu wybieram wzór i prezent po czym facet podaje numer konta i wpłacam pieniądze. Mówi, że po otrzymaniu paczki przez odbiorcę, otrzymam internetowe potwierdzenie i zapis przewozu . Dziękuję i rozłączam się. Dopiero teraz czytam opinię i ogarniam, że wybrałem jedną z najlpeszych firm.
Mam nadzieję, że jej się to spodoba.
Oczywiście nie kazałem napisać od kogo to tylko kilka słów, przez które chyba się domyśli, że to ode mnie .
Kładę się na łóżku i momentalnie zasypiam .
Budzi mnie mama po 17 pytając czy mam coś do prasowania .
- Co ? Nie, nic chyba ... a co ?
- Bo zaraz siadamy do wigilii, czekamy na babcię i dziadka i rodziców Marka .
- Aha . - jestem zaspany i wcale nie mam ochoty schodzić na dół .
- To masz coś czy nie ?
- Nie .
- A w co się ubierasz ?
- zostaje tak ?
- Nie ma mowy . - Mama otwiera szafę i wyciąga białą koszulę i czarny śledzik . - Wyprasuje .
- Mamo, daj spo ... - drzwi się zamykają . - A chuj z tym...
- Słyszałam to ! - mama krzyczy zza drzwi .
Wzdycham i wstaję . Będę musiał przeżyć ten wieczór . A sobie z okazji świąt zacznę szukać mieszkania w Warszawie . Dzisiaj postaram się być jak najmniej złośliwy względem babci. No, chyba że zacznie pierwsza.
Nigdy jej nie lubiłem, ona mnie też ( od kiedy skończyłem 13 lat . Chociaż uparcie mówi że kocha mnie tak samo jak Janka ), mówi, że jestem zbyt podobny do taty, którego nie lubiła od początku.
- Masz . - mama wchodzi i podaje mi ubrania . - Postaraj się być miły, co ?
- Jasne, chyba, że ona zacznie .
- Ona To Twoja babcia i ...
- Ma swoje zasady, wiem wiem .
- Postaraj się . Kocham Cię.
- Ahh . Ok . Mam się w to ubrać ?
- Jeden wieczór wytrzymasz .
- Mhm.
Już widzę babcię jak mi docina gdzieś między zdaniami . Ogólnie nie jest najgorsza. Ma 60 lat ( mama ma 39 ) , jest szczupłą i zadbaną kobietą . Zawsze ma dużo kasy i każdy się jej podlizuje, a ona sama nie przyjmuje do wiadomości że się starzeje i nie jest typową babcią . Stara się być nowoczesną kobietą, co momentami wychodzi obciachowo . Patrzy na każdego z góry i jest dość złośliwa i szczera, lubi chodzić do Kościoła, w jej parafii to ona daje największe datki . Wolę dziadka, który starzeje się z godnością i nie popiera niektórych akcji babci, ale ona zawsze tak go wkurzy, że zgadza się z nią dla świętego spokoju.
W dodatku poznam dziewczynę Janka i rodziców Marka .
Zapowiada się ciekawie . Ale może babcia będzie trzymać język za zębami przy obcych ludziach .
Zmieniam spodnie na czarne rurki i zakładam koszulę. Wiążę luźno krawat i psikam się Playboyem na wypadek mamy, która może się czegoś przyczepić . Z szafy wyciągam prezenty i schodzę na dół.Szybko upycham je pod choinką i siadam przy barze . Stół był rozłożony i dwa razy większy, potraw nie było mniej niż 20 . Do pokoju właśnie wszedł Janek i jakaś wysoka blondynka . Miała na sobie czarną sukienkę do kolan i szpilki . Ładne niebieskie oczy i ciemną karnację ( albo solarium ! ) .
- O, to jest mój brat, Wojtek . - uśmiecha się Janek . - Wojtek, to Milena .
- Cześć, miło poznać . - uśmiecham się .
- O Jezu, cześć . Ej mogę zdjęcie z Tobą ? - pyta mnie uśmiechnięta .
- Co ? - patrzę zdezorientowany to na nią, to na Janka . - Eee, jasne ... ?
- Ale extra, zrób kotek, wstawie na facebook'a . - dziewczyna podaje mu telefon i przytula się do mnie .
To dość krępujące, że to dziewczyna Janka ale on chyba się tym wszystkim nie przejął . Uśmiecham się i brat robi nam zdjęcie .
Kiedy ją puszczam zadaje mi milion różnych pytań o Londynie .
- Eee słuchaj, ja z góry zapomniałem ... eee muszę iść .. pogadamy za chwilę . - uśmiecham się przepraszająco i idę na górę .
Zabieram stamtąd telefon i chwilę siedzę w moim pokoju . Dopóki nie słyszę dzwonka i przybycia, prawdopodbnie, babci .
Z powrotem schodzę do wszystkich i tak, w drzwiach stoi nikt inny jak Helena Myszak aka moja babcia .
Wita się ze wszystkimi z uśmiechem a na mój widok lekko się zdziwiła .
- O ! Czyżby mój drugi wnuk bądź Książę Karol wrócił zza morza ? - pyta zdziwiona . - Nie mówiłaś, że będzie . - patrzy na mamę .
- Bo to do ostatniej chwili nie było wiadome . - uśmiecha się mama.
- No, no . Urosłeś z 5 cm . - mierzy mnie .
- 14 ale kto by liczył .- mówię i całuję ją w policzek . - Cześć babciu .
- O, jeszcze po polsku mówisz . Pomóż mi . - babcia odwraca się i pomagam zdjąć jej płaszcz . - Może tam wyrosłeś na ludzi .
Potem witam się z dziadkiem, który nie zmienił się nic a nic . Liczę, że nadal ma to wspaniałe poczucie humoru .
Potem wchodzą rodzice Marka, Mirka i Henryk . Następnie dzielenie się opłatkiem i siadamy do wigilii . Pechowo siedzę między Elizą a Mileną, naprzeciwko babci, która co chwilę mnie mierzy i rozmawia ze wszystkimi dookoła . Sytuacja była miła i przyjemna do godziny dziewiętnastej. Poznałem Milenę i pośmialiśmy się z Jankiem i Lizką . Babcia w tym czasie gadała z Mamą i Mirką, a Marek gadał z ojcem i dziadkiem . Całkiem spoko. Do chwili gdy ...
- A Ty Wojtek jak tam żyjesz w Anglii? - babcia Hela przerwała mi rozmowę z Bratem .
- Wszystko okej, mam dom, samochód, w pracy też w porządku.
- Ah . A gdzie dokładniej mieszkasz ? - W Londynie .
- Ah . Sam ?
- No tak, mieszkanie nie jest jakieś wielkie, daję radę ale chcę kupić dom.
- Nie masz dziewczyny ?
- Nie .
- Jezus Maria, Zenuś nasz wnuk jest gejem . - babcia szybko szturcha dziadka, który prawie opluł się winem .
Rozmowy przy stole ucichły a ja sam próbowałem się nie roześmiać .
- Hela, Ty to jak coś powiesz... - zaczyna dziadek. - A może nie bierze pierwszej lepszej tylko czeka na tą wyjątkową ?
- Daj spokój w tym wieku tak się nie robi. A on nawet nie zaprzeczy ! Wiesz sam ile się teraz mówi o tych homoseksualistach!
- Nie, babciu nie jestem gejem . Po prostu nie znalazłem jeszcze takiej, która byłaby dla mnie . - zaczynam śmiejąc się.
- Aha ... no ale jeśli jesteś gejem to się przyznaj wnusiu, naprawdę .
- Nie babciu nie jestem gejem . - uśmiecham się . Wszyscy oprócz babci próbują się nie śmiać i powoli.wracają do normalnych rozmów.
- A w pracy dobrze? Może znalazłbyś lepszy zawód, przecież stoisz te 90 minut w tej bramce i tak naprawdę, dużo się nie napracujesz, a jak mało pracujesz to mało zarabiasz .
-Zarabiam naprawdę dużo i nie narzekam na to co mam .
- Mieszkasz w jakiejś małej klitce w jakiejś biednej dzielnicy pewnie !
- Moja klitka ma 100 metrów i jest niedaleko centrum Londynu.
- Ale to i tak beznadziejny zawód, nic nie osiągniesz. Skończysz jak Twój ojciec. Jesteś identyczny.
-Jak skończył mój ojciec przepraszam bardzo ? - zaczynam się irytować .
- No jak to ?! Zostawił Was z mamą i sobie poszedł do młodszej, która go zresztą zostawiła, bo kto by takiego chciał ! Zresztą co tu dużo gadać, to po nim myślisz nie tą głową co każdy. - babcia jak gdyby nigdy nic nakłada sobie sałatkę .
- Babciu, Tobie zęby wymienili że taki cięty język masz ? - uśmiecham się niewinnie.
- Co ? Jak możesz ! Nigdy nic mi nie wymieniali, Ala Ty nic nie powiesz ? - babcia się oburzyła, aż poczerwieniała ze złości.
- Wojtek, przestań ... - mama patrzy na to wszystko niechętnie .
- Mam jej pozwolić tak obrażać siebie i ojca ? Chyba śmieszni jesteście . A Tobie to nic nie wymieniali tak ? Zmarszczki się same prostują czy rano prasujesz ?
- Wojtek, do cholery uspokój się . Ty mamo też przestań, nie masz prawa obrażać Maćka, nam się po prostu nie ułożyło i koniec.
- Janek nie narzeka ....
- W sumie, to mogłabyś przestać babciu. - mówi brat .
- Ach , tak bo teraz Maciej okazuje się aniołem .
- Bardzo w porządku facet, poznałem osobiście i lubię . Jest wigilia, nie psujcie nastroju. - odzywa się Marek .
- Macie rację, są święta i tak nie powinno być . - mówi Babcia. - Przeproś mnie i będzie po kłopocie. - zwraca się do mnie .
- Chyba sobie żartujesz . - patrzę na zegarek w telefonie.
- Nie, ale jeśli nie chcesz to ok . Ja się prosić nie będę.
- Starczy, Hela ! Daj chłopakowi spokój, już Ci mówiłem, że jak będziesz robić sceny to na następną wystawę jedziesz sama! - odzywa się dziadek, a babcia bez słowa wychodzi i idzie do łazienki . - Wybaczcie mi kochani, ale ona taka jest. Najmocniej za nią przepraszam. Ciebie szczególnie. - Dziadek patrzy na mnie .
- Nic nie szkodzi, dziadku.
- To dobrze, mądry chłopak .
Wtedy wszyscy mówią dziadkowi że nic się nie stało i rodzina wraca do normalnych rozmów . Jest 19:48 . Wstaje od stołu i mówię, że muszę się przewietrzyć.
Nie żebym narzekał, ale uwaga babci zabolała . Mimo wszystko i tego jaki jest, nie dam obrażać mojego ojca.
Wychodzę na przedpokój nie zapalając światła i patrzę przez okno jak śnieg pruszy na ulice. Pod latarniami widać lecące płatki śniegu . Na ulicy cisza i tylko w oknach domów świecą się światła. W domu na przeciwko pali się ono także na ganku . Wyszedłem teraz specjalnie, bo za chwilę powinna przyjechać paczka do Oli .
Uśmiecham się na wspomnienie tego, że co roku w połowie wigilii, zanim rozpakowałem prezenty szedłem do niej i wymienialiśmy się prezentami, które sobie nawzajem kupowaliśmy . W pierwsze święta po moim wyjeździe wysłałem jej na święta paczkę z nowymi Nike, które w Polsce miały być dopiero pół roku później . A ona wysłała mi najnowszą część GTA, od którego byłem wtedy uzależniony ( nadal jestem ) . Na te wszystkie wspomnienia uśmiecham się sam do siebie i nawet nie zauważam kiedy światło na werandzie się zapala .
- Co Ty tu tak stoisz ? - pyta Eliza .
- Zgaś światło, bo będzie nas widać . Czekam. - mówię zaskoczony jej obecnością.
- Na co czekasz ? - posłusznie gasi światło i staje obok mnie w oknie.
- Na cud, wiesz?
- W święta się zdarzają . Jaki konkretnie ?
- Zaraz ma przyjechać paczka, którą wysłałem Oli .
- Aaa ! - uśmiecha się .
Włączam laptopa i szukam potrzebnego numeru telefonu .
Szukam firmy, która pracuje dziś najdłużej . Przy szóstym numerze
dowiaduję się, że działają do dwudziestej. Wybieram tę opcję . Z
dostawcą umawiam się, że zapłacę mu więcej o 20 zł więcej tylko, żeby
paczkę dostarczył jako ostatnią pod wybrany adres. Z internetowego
katalogu wybieram wzór i prezent po czym facet podaje numer konta i
wpłacam pieniądze. Mówi, że po otrzymaniu paczki przez odbiorcę,
otrzymam internetowe potwierdzenie i zapis przewozu . Dziękuję i
rozłączam się. Dopiero teraz czytam opinię i ogarniam, że wybrałem
jedną z najlpeszych firm.
Mam nadzieję, że jej się to spodoba.
Oczywiście nie kazałem napisać od kogo to tylko kilka słów, przez które chyba się domyśli, że to ode mnie .
Kładę się na łóżku i momentalnie zasypiam .
Budzi mnie mama po 17 pytając czy mam coś do prasowania .
- Co ? Nie, nic chyba ... a co ?
- Bo zaraz siadamy do wigilii, czekamy na babcię i dziadka i rodziców Marka .
- Aha . - jestem zaspany i wcale nie mam ochoty schodzić na dół .
- To masz coś czy nie ?
- Nie .
- A w co się ubierasz ?
- zostaje tak ?
- Nie ma mowy . - Mama otwiera szafę i wyciąga białą koszulę i czarny śledzik . - Wyprasuje .
- Mamo, daj spo ... - drzwi się zamykają . - A chuj z tym...
- Słyszałam to ! - mama krzyczy zza drzwi .
Wzdycham i wstaję . Będę musiał przeżyć ten wieczór . A sobie z okazji
świąt zacznę szukać mieszkania w Warszawie . Dzisiaj postaram się być
jak najmniej złośliwy względem babci. No, chyba że zacznie pierwsza.
Nigdy jej nie lubiłem, ona mnie też ( od kiedy skończyłem 13 lat .
Chociaż uparcie mówi że kocha mnie tak samo jak Janka ), mówi, że jestem
zbyt podobny do taty, którego nie lubiła od początku.
- Masz . - mama wchodzi i podaje mi ubrania . - Postaraj się być miły, co ?
- Jasne, chyba, że ona zacznie .
- Ona To Twoja babcia i ...
- Ma swoje zasady, wiem wiem .
- Postaraj się . Kocham Cię.
- Ahh . Ok . Mam się w to ubrać ?
- Jeden wieczór wytrzymasz .
- Mhm.
Już widzę babcię jak mi docina gdzieś między zdaniami . Ogólnie nie jest
najgorsza. Ma 60 lat ( mama ma 39 ) , jest szczupłą i zadbaną kobietą .
Zawsze ma dużo kasy i każdy się jej podlizuje, a ona sama nie przyjmuje
do wiadomości że się starzeje i nie jest typową babcią . Stara się być
nowoczesną kobietą, co momentami wychodzi obciachowo . Patrzy na każdego
z góry i jest dość złośliwa i szczera, lubi chodzić do Kościoła, w jej
parafii to ona daje największe datki . Wolę dziadka, który starzeje się
z godnością i nie popiera niektórych akcji babci, ale ona zawsze tak go
wkurzy, że zgadza się z nią dla świętego spokoju.
W dodatku poznam dziewczynę Janka i rodziców Marka .
Zapowiada się ciekawie . Ale może babcia będzie trzymać język za zębami przy obcych ludziach .
Zmieniam spodnie na czarne rurki i zakładam koszulę. Wiążę luźno krawat i
psikam się Playboyem na wypadek mamy, która może się czegoś przyczepić .
Z szafy wyciągam prezenty i schodzę na dół.Szybko upycham je pod
choinką i siadam przy barze . Stół był rozłożony i dwa razy większy,
potraw nie było mniej niż 20 . Do pokoju właśnie wszedł Janek i jakaś
wysoka blondynka . Miała na sobie czarną sukienkę do kolan i szpilki .
Ładne niebieskie oczy i ciemną karnację ( albo solarium ! ) .
- O, to jest mój brat, Wojtek . - uśmiecha się Janek . - Wojtek, to Milena .
- Cześć, miło poznać . - uśmiecham się .
- O Jezu, cześć . Ej mogę zdjęcie z Tobą ? - pyta mnie uśmiechnięta .
- Co ? - patrzę zdezorientowany to na nią, to na Janka . - Eee, jasne ... ?
- Ale extra, zrób kotek, wstawie na facebook'a . - dziewczyna podaje mu telefon i przytula się do mnie .
To dość krępujące, że to dziewczyna Janka ale on chyba się tym wszystkim nie przejął . Uśmiecham się i brat robi nam zdjęcie .
Kiedy ją puszczam zadaje mi milion różnych pytań o Londynie .
- Eee słuchaj, ja z góry zapomniałem ... eee muszę iść .. pogadamy za chwilę . - uśmiecham się przepraszająco i idę na górę .
Zabieram stamtąd telefon i chwilę siedzę w moim pokoju . Dopóki nie słyszę dzwonka i przybycia, prawdopodbnie, babci .
Z powrotem schodzę do wszystkich i tak, w drzwiach stoi nikt inny jak Helena Myszak aka moja babcia .
Wita się ze wszystkimi z uśmiechem a na mój widok lekko się zdziwiła .
- O ! Czyżby mój drugi wnuk bądź Książę Karol wrócił zza morza ? - pyta
zdziwiona . - Nie mówiłaś, że będzie . - patrzy na mamę .
- Bo to do ostatniej chwili nie było wiadome . - uśmiecha się mama.
- No, no . Urosłeś z 5 cm . - mierzy mnie .
- 14 ale kto by liczył .- mówię i całuję ją w policzek . - Cześć babciu .
- O, jeszcze po polsku mówisz . Pomóż mi . - babcia odwraca się i pomagam zdjąć jej płaszcz . - Może tam wyrosłeś na ludzi .
Potem witam się z dziadkiem, który nie zmienił się nic a nic . Liczę, że nadal ma to wspaniałe poczucie humoru .
Potem wchodzą rodzice Marka, Mirka i Henryk . Następnie dzielenie się
opłatkiem i siadamy do wigilii . Pechowo siedzę między Elizą a Mileną,
naprzeciwko babci, która co chwilę mnie mierzy i rozmawia ze wszystkimi
dookoła . Sytuacja była miła i przyjemna do godziny dziewiętnastej.
Poznałem Milenę i pośmialiśmy się z Jankiem i Lizką . Babcia w tym
czasie gadała z Mamą i Mirką, a Marek gadał z ojcem i dziadkiem .
Całkiem spoko. Do chwili gdy ...
- A Ty Wojtek jak tam żyjesz w Anglii? - babcia Hela przerwała mi rozmowę z Bratem .
- Wszystko okej, mam dom, samochód, w pracy też w porządku.
- Ah . A gdzie dokładniej mieszkasz ? - W Londynie .
- Ah . Sam ?
- No tak, mieszkanie nie jest jakieś wielkie, daję radę ale chcę kupić dom.
- Nie masz dziewczyny ?
- Nie .
- Jezus Maria, Zenuś nasz wnuk jest gejem . - babcia szybko szturcha dziadka, który prawie opluł się winem .
Rozmowy przy stole ucichły a ja sam próbowałem się nie roześmiać .
- Hela, Ty to jak coś powiesz... - zaczyna dziadek. - A może nie bierze pierwszej lepszej tylko czeka na tą wyjątkową ?
- Daj spokój w tym wieku tak się nie robi. A on nawet nie zaprzeczy ! Wiesz sam ile się teraz mówi o tych homoseksualistach!
- Nie, babciu nie jestem gejem . Po prostu nie znalazłem jeszcze takiej, która byłaby dla mnie . - zaczynam śmiejąc się.
- Aha ... no ale jeśli jesteś gejem to się przyznaj wnusiu, naprawdę .
- Nie babciu nie jestem gejem . - uśmiecham się . Wszyscy oprócz babci
próbują się nie śmiać i powoli.wracają do normalnych rozmów.
- A w pracy dobrze? Może znalazłbyś lepszy zawód, przecież stoisz te 90
minut w tej bramce i tak naprawdę, dużo się nie napracujesz, a jak mało
pracujesz to mało zarabiasz .
-Zarabiam naprawdę dużo i nie narzekam na to co mam .
- Mieszkasz w jakiejś małej klitce w jakiejś biednej dzielnicy pewnie !
- Moja klitka ma 100 metrów i jest niedaleko centrum Londynu.
- Ale to i tak beznadziejny zawód, nic nie osiągniesz. Skończysz jak Twój ojciec. Jesteś identyczny.
-Jak skończył mój ojciec przepraszam bardzo ? - zaczynam się irytować .
- No jak to ?! Zostawił Was z mamą i sobie poszedł do młodszej, która go
zresztą zostawiła, bo kto by takiego chciał ! Zresztą co tu dużo gadać,
to po nim myślisz nie tą głową co każdy. - babcia jak gdyby nigdy nic
nakłada sobie sałatkę .
- Babciu, Tobie zęby wymienili że taki cięty język masz ? - uśmiecham się niewinnie.
- Co ? Jak możesz ! Nigdy nic mi nie wymieniali, Ala Ty nic nie powiesz ? - babcia się oburzyła, aż poczerwieniała ze złości.
- Wojtek, przestań ... - mama patrzy na to wszystko niechętnie .
- Mam jej pozwolić tak obrażać siebie i ojca ? Chyba śmieszni jesteście .
A Tobie to nic nie wymieniali tak ? Zmarszczki się same prostują czy
rano prasujesz ?
- Wojtek, do cholery uspokój się . Ty mamo też przestań, nie masz prawa obrażać Maćka, nam się po prostu nie ułożyło i koniec.
- Janek nie narzeka ....
- W sumie, to mogłabyś przestać babciu. - mówi brat .
- Ach , tak bo teraz Maciej okazuje się aniołem .
- Bardzo w porządku facet, poznałem osobiście i lubię . Jest wigilia, nie psujcie nastroju. - odzywa się Marek .
- Macie rację, są święta i tak nie powinno być . - mówi Babcia. - Przeproś mnie i będzie po kłopocie. - zwraca się do mnie .
- Chyba sobie żartujesz . - patrzę na zegarek w telefonie.
- Nie, ale jeśli nie chcesz to ok . Ja się prosić nie będę.
- Starczy, Hela ! Daj chłopakowi spokój, już Ci mówiłem, że jak będziesz
robić sceny to na następną wystawę jedziesz sama! - odzywa się dziadek,
a babcia bez słowa wychodzi i idzie do łazienki . - Wybaczcie mi
kochani, ale ona taka jest. Najmocniej za nią przepraszam. Ciebie
szczególnie. - Dziadek patrzy na mnie .
- Nic nie szkodzi, dziadku.
- To dobrze, mądry chłopak .
Wtedy wszyscy mówią dziadkowi że nic się nie stało i rodzina wraca do
normalnych rozmów . Jest 19:48 . Wstaje od stołu i mówię, że muszę się
przewietrzyć.
Nie żebym narzekał, ale uwaga babci zabolała . Mimo wszystko i tego jaki jest, nie dam obrażać mojego ojca.
Wychodzę na przedpokój nie zapalając światła i patrzę przez okno jak
śnieg pruszy na ulice. Pod latarniami widać lecące płatki śniegu . Na
ulicy cisza i tylko w oknach domów świecą się światła. W domu na
przeciwko pali się ono także na ganku . Wyszedłem teraz specjalnie, bo
za chwilę powinna przyjechać paczka do Oli .
Uśmiecham się na wspomnienie tego, że co roku w połowie wigilii, zanim
rozpakowałem prezenty szedłem do niej i wymienialiśmy się prezentami,
które sobie nawzajem kupowaliśmy . W pierwsze święta po moim wyjeździe
wysłałem jej na święta paczkę z nowymi Nike, które w Polsce miały być
dopiero pół roku później . A ona wysłała mi najnowszą część GTA, od
którego byłem wtedy uzależniony ( nadal jestem ) . Na te wszystkie
wspomnienia uśmiecham się sam do siebie i nawet nie zauważam kiedy
światło na werandzie się zapala .
- Co Ty tu tak stoisz ? - pyta Eliza .
- Zgaś światło, bo będzie nas widać . Czekam. - mówię zaskoczony jej obecnością.
- Na co czekasz ? - posłusznie gasi światło i staje obok mnie w oknie.
- Na cud, wiesz?
- W święta się zdarzają . Jaki konkretnie ?
- Zaraz ma przyjechać paczka, którą wysłałem Oli .
- Aaa ! - uśmiecha się .
Chwilę stoimy w ciszy . Dochodzi już dwudziesta, a kuriera nie ma .
- Wy ... byliście mega zżyci ze sobą, prawda ? - pyta Eliza .
- Bardzo. Była dla mnie ... jak Ty, jak siostra .
- Przecież nie jestem Twoją prawdziwą siostra...znaczy biologicznie. - mówi smutno .
- Jak to nie ? Dla mnie będziesz zawsze moją młodszą siostrą.- przytulam ją.
- A Ty starszym, niekumatym bratem.
- Widzisz jak się zgadzamy !
- Ale nie traktowałeś Oli jak siostrę .
- Dopóki nie skończyła 15 lat, to traktowałem .
- A potem ?
- Potem zauważyłem, że ma śliczny uśmiech, długie nogi, fajny tyłek i włosy.
- I ... ?
-
I zaczęła mi się bardzo podobać . Coraz częściej umawialiśmy się tylko
we dwoje, wieczorami . Znaczy w prawie każdy wieczór, który był wolny.
Kiedy byliśmy ze znajomymi to też zawsze było kilka uśmiechów i
spojrzeń, które o czymś tam świadczyły . Później mieliśmy mało czasu dla
siebie . Ona przygotowywała się do testów gimnazjalnych, a ja miałem
więcej treningów. Potem spotkań związanych z transferem, badań aż w
końcu dowiedziałem się, że legia odblokowała transfer i że wylatuje do
Londynu . Dopiero wtedy udało mi się wyznać jej, że ją kocham . Bo wtedy
czułem w 100% że tak jest . A potem ... sama wiesz .
- To brzmi okropnie smutno jak tak mówisz . Zresztą ona jak mi o Tobie mówiła zawsze płakała . Tęskniłeś za nią ?
- Ogromnie . Jak za nikim innym . Ale potem to wszystko, złość i smutek przelałem na treningi ... i zapomniałem w końcu.
- Przykro mi . - przytula się do mnie. - Obiecaj, że ją odzyskasz .
- Obiecuję. Zobacz, jest samochód.
- No . - patrzymy przez okno .
Kierowca wychodzi i otwiera tył dużego Vana . Wyciąga z niego wielki bukiet kwiatów i pudełeczko.
- Co właściwie kupiłeś ? - pyta Eliza .
- To . I bukiet ze 100 róż. -pokazuję stronę internetową i zdjęcie srebrnego wisiorka. - Ładne ?
- Tak, piękne . - Lizce oczy aż się świecą .
- Firma współpracuje z Apartem więc raczej nie tandeta.
- Drogie?
- Nie zbyt tanie . - uśmiecham się .
- Spodoba jej się . Na pewno .
Kurier
czeka przed drzwiami, otwiera mu chyba pani Krysia, po czym widać Olę
jak pokwitowuje odbiór i ze zdziwieniem wnosi kwiaty i pakunek do domu, a
kurier odjeżdża .
- I już ... zabrała . Chodź . - Eliza ciągnie mnie do domu .
- Ok ... mam nadzieję ...
- podoba jej się, chodź . Twoja babcia już na Ciebie czeka . - śmieje się .
- Ugh .
Wracamy
do salonu, gdzie rozpoczyna się rozpakowywanie prezentów . Janek dostał
koszulkę Realu Madryt i nowe korki z kolekcji CR7 ( ode mnie ) . Eliza
jakieś ciuchy i ja kupiłem jej Ipada, mamie dałem bransoletkę od
Swarovskiego, Markowi koszulkę Theo Walcotta z autografem ( chciał ) .
Sam dostałem nowe rękawice i słuchawki .
Niby nic, ale miło. Potem trochę wypiliśmy, zjedliśmy i wszyscy zaczęli zbierać się na spacer do parku niedaleko .
Zostałem zmuszony do pójścia, więc z niechęcią założyłem kurtkę i wyszliśmy z domu .
Po
przejściu dosłownie kawałka drogi usłyszałem, jak ktoś mnie woła.
Odwracam się i ze zdziwieniem widzę Olę, która idzie w moją stronę.
- Możemy chwilę pogadać... na osobności ? - pyta patrząc na moją rodzinę . - Dobry wieczór .
Wszyscy zgodnie jej odpowiedzieli i odeszliśmy na bok .
- Co Ty sobie wyobrażasz, że wyślesz mi jakieś kwiatki i wisiorek i już przebiegnę do Ciebie wybaczając ?!
- Jezu, nie denerwuj się, są święta, chciałam być miły .
Wzdycha.
- Słuchaj, ja nie umiem Ci tego zapomnieć, nie wiem czy dam radę . - mówi opanowując nerwy .
- Ja Ci nie każę zapominać, chcę żebyś spróbowała mi wybaczyć.
- Kto Ci powiedział, że ja chcę ?
- A nie chcesz żebyśmy znów się przyjaźnili ?
- To nie tak ... pomyśle . Powiem Ci po świętach, wesołych . Cześć .
Odchodzi w stronę swojego domu .
Dołączam do rodziny i zatopniony we własnych myślach idę z nimi . Kolejne dwa dni spędzam lekko nieobecny, sam w pokoju .
W środę postanowiłem dowiedzieć się czy są szanse na przyjaźń z Olą . Dość szybko tego pożałowałem ...
____________________________________
:o co on znów narozrabiał?
Jak Wam się podoba, Jakieś przemyślenia ? ;)
A to cudeńko, które otrzymała Ola, ładne ?

Jaki piękny *-* Ach Wojtek to ma pomysły :3
OdpowiedzUsuńTeż chce takiego Wojtka takie prezenty *o* piękny! Oby mu wybaczyła
OdpowiedzUsuńładny .. Możesz mi taki dać .
OdpowiedzUsuń