Warszawa, Okęcie . godz. 15:32
Kiedy tylko wychodzę z lotniska i wsiadam do mojego Audi R8 dzwoni telefon .
Mama. Ledwo doleciałem, a ona już dzwoni, Jezu.
- Halo ?
- Cześć kochanie, już doleciałeś ? - pyta radośnie .
W końcu pierwszy raz od pięciu lat przyleciałem do Polski . Wcześniej to oni odwiedzali mnie w Londynie, na wszystkie święta i na ważne mecze. Oni to mama, Marek-jej mąż i Eliza - moja młodsza, teraz 16 letnia, przyszywana siostra . No i Janek mój starszy brat. Czasem też wpadał tata, sam .
- Tak, właśnie wyjeżdżam z lotniska, za chwilę będę . - patrząc na korki, za godzinę.
- To świetnie, wszyscy czekamy .
- Cieszę się, do zobaczenia . - rozłączam się .
Jest 23 grudnia, dzień przed wigilią . Przyleciałem tylko dlatego, że nie dawno miałem poważną kontuzję barku i jeszcze przez miesiąc nie biorę udziału w treningach, przez co postanowiłem przylecieć . W sumie sam nie wiem po co . Może dlatego że mama tak chciała, a może dlatego, że muszę odpocząć .
Powoli ruszam przez miasto rozglądając się i przypominając sobie stare kąty.
W ciągu ostatnich pięciu lat wiele się zmieniło. Od jakiegoś czasu coraz częściej stoję na bramce w ważnych meczach, broniłem strzały Messiego, Ronaldo i Rooneya . Pracuję z najlepszymi, mam cel i jestem bliski osiągnięcia go - mianowicie chcę zostać 1. Bramkarzem i czuję, że to się zbliża . Mam wspaniałych przyjaciół, rodzinę, wymarzoną pracę, własne mieszkanie i samochód, czego więcej mogę chcieć ?
Uśmiecham się do swoich myśli. Jeszcze nie za dużo osiągnąłem, ale jestem na dobrej drodze na szczyt.
Ostatnio jednak na meczu po faulu miałem prawie złamany bark, muszę odpocząć i jeszcze przez trzy dni zażywać zastrzyki. Kontuzja była dwa tygodnie temu, a ja mam zawieszone treningi aż do 3 lutego, bosko .
Uśmiecham się jadąc koło stadionu Legii, potem obok mojego liceum i za chwilę znajduję się na mojej ulicy . Wygląda dokładnie tak samo jak ją zapamiętałem . Kilka drzew, samochody sąsiadów, duże górki śniegu usypane na ślepym końcu ulicy i dzieci na sankach, które zjeżdżają z nich. Domy są ozdobione łańcuchami i lampkami, które za chwilę zaczną świecić, bo już zapada zmrok. Lampy uliczne się już świecą i widać płatki śniegu, które powoli pruszą, zasypując chodnik i ulicę . Choinki w ogródkach już się świecą, obok nich stoją ulepione bałwany i plastikowe lub dmuchane Mikołaje. W domach świecą się światła, widać sąsiadów, którzy gotują lub jeszcze zdobią domy . Na drzwiach wiszą świąteczne wieńce . Przyłapałem się na tym, że zatrzymałem samochód na środku ulicy i rozglądam się po odśnieżonych podjazdach i patrzę na kilku chłopców którzy zostawili sanki i z zainteresowaniem zerkają w moją stronę .
Domy są wyremontowane, kilka z nich pewnie zmieniło właścicieli, a te dzieci to pewnie wnuki któregoś z sąsiadów .
Wzdycham i wjeżdżam na podjazd pod garaż naszego domu . Święta spędzę z mamą i jej nową rodziną . Tak szczerze to nie taka znowu nowa bo już 4 lata są razem z Markiem . Eliza też jest okej . Tata na te święta nie przyjedzie, spędza je ze swoją narzeczoną . Do nas oczywiście dołączy babcia z dziadkiem, bo jak mogłoby ich nie być ze mną i Jankiem ? I jeszcze rodzice Marka ... ech .
Wysiadam z auta i wyciagam walizki i torbę z bagażnika . Biorę głęboki wdech i dzwonię do drzwi, które są przystrojone mikołajami .
Otwiera mi uśmiechnięta Eliza .
- Hej Lizka . - uśmiecham się i wchodzę .
- No siemka. Niemożliwe, przyjechałeś . - patrzy na mnie z założonymi rękoma .
- Też się zdziwiłem, ale mama nie daje spokoju . Ktoś jest w domu oprócz Ciebie ?
- Mama, ja i Janek śpi u góry.
- A Marek ?
- Tata jeszcze w pracy, będzie o dwudziestej.
- Ah , ok.
- Wojtek ? Już jesteś ? - mama wchodzi do przedpokoju . - końcu w domu .
- Cześć mamo . - przytulam ją i pozwalam dać sobie buziaka . - Uh, nie widzieliśmy się tylko kilka miesięcy .
- Zdążyłam się stęsknić za moim synkiem !
- Synkiem co ma 21 lat ?
- Dla mnie zawsze będziesz małym synkiem, chodź, nałożę Ci obiad .
- Już idę, idę .
- Jak minął lot ? - mama nakłada mi schabowego i dużą porcję surówki .
- Dzięki, dobrze. Widzę, że wiesz co zrobić żeby umilić mi dzień ? - stawiam torby przy schodach na górę .
Jezu, chyba ze 3 lata nie jadłem domowych schabowych .
- Jasne, że wiem ! - uśmiecha się . Widać, że radość aż ją roznosi .
Ale tak jest w każde święta, ona uwielbia gotować i przygotowywać wigilię. Lubi kiedy wszyscy się spotykamy i jesteśmy wielką rodziną. To będzie pierwsza wigilia od pięciu lat, którą spędzę z całą rodziną ... no prawie, bo bez taty .
Tak to były albo z tatą albo z mamą, Markiem i Jankiem, bo babcia i dziadek zostawali z Elizą . Teraz spotkamy się wszyscy. W sumie to się cieszę, że te święta będą w miarę normalne. Wiadomo, że w Anglii nie było tak jak w domu .
- Kiedy mnie zabierzesz do Londynu? Obiecałeś ! - Lizka siada na kanapie .
- No nie wiem. W wakacje możesz wpaść.
- A na zimowe ferie ?
- kiedy zaczynasz ?
- mam wolne dwa tygodnie po sylwestrze .
- Odpada, bo zostaję tu aż do lutego.-uśmiecham się .
- Aha . to w wakacje ?
- Jasne. Jeszcze dużo czasu, ale obiecuje że w końcu Cię zabiorę .
- Oh, zostajesz aż do lutego ? - mama uśmiecha się od ucha do ucha.
- No tak, bo po tej kontuzji muszę ...
- Dalej z tym barkiem? Boli ?
- Nie, ale muszę jeszcze brać zastrzyki i do lutego nie trenuję .
- Ahh . Pewnie Ci szkoda, ale ja się cieszę, że trochę z nami pomieszkasz . Może Ci pomóc z tymi zastrzykami ?
- Po dwóch tygodniach będziesz miała dość . - uśmiecham się .
- 16 lat przeżyłam to miesiąc nie zaszkodzi ! - śmieje się.
Jest szczęśliwa i to po niej widać. Ma swoją wymarzoną rodzinę i to jest ważne .
- Dzięki, było pyszne. Pójdę na górę zanieść torby i zmienię ciuchy, zaraz zejdę .
- Chcesz kawę ?
- Czytasz w myślach mamo, kocham Cię . - uśmiecham się do niej i wchodzę po schodach z walizkami .
Na górze wchodzę do mojego pokoju . Nic się w nim nie zmieniło odkąd wyjechałem . Kiedy wyjeżdżałem Mama mi obiecała że nikt inny w nim nie zamieszka. Dom mamy naprawdę duży, na dole jest salon i jadalnia, kuchnia, łazienka, przed pokój i biuro . U góry łazienka, sypialnia mamy i Marka, pokój Elizy który kiedyś był pokojem z książkami i pianinem mamy, pokój Janka, mój i jeszcze gościnny . Z pokoju Janka i mojego można wyjść na balkon który jest z tylu, przodu i boku domu, właściwie to dwa balkony połączone w jeden kiedy narzekałem, że Janek ma większą część .
Siadam na łóżko i rozglądam się po dużym pokoju. Znajduje się w nim podwójne łóżko ( zawsze się rozpychałem i w końcu spadałem z pojedynczego ) biurko, szafa, worek treningowy, perkusja , telewizor i regał z filmami, grami i książkami . Na ścianach były naklejki, szaliki i koszulki z moich ulubionych klubów piłkarskich . Kilka plakatów ACDC i Nirvany . Pokój był pomalowany na granatowo zanim wyjechałem więc całkiem dobrze się trzyma przez te pięć lat .
Rozpakowuję dwie walizki i torbę . Prezenty, które przywiozłem chowam na dnie szafy i przykrywam.pustą torbą .
Na biurko wykładam Ipada, laptop, słuchawki i ładowarkę oraz mały kartonik z 5 zastrzykami ( pozostałe dwa są gdyby bark znów bardzo bolał ) . Zauważam kilka zdjęć które leżą na blacie, ale nie mogę ich obejrzeć teraz bo obiecałem, że zejdę na kawę . Zakładam Arsenalowe dresy i koszulkę z logo Nike i schodzę na dół . Idąc po schodach słyszę głos mamy, Lizki i kogoś jeszcze .
- O, mama pamiętała ! Podziękuj jej bardzo, bo ja zalatana jestem .- mówi mama .
- W porządku, ona robi to samo, lata w te i we wte, bo babcia i wujek na święta przyjeżdżają więc musi być idealnie . - słyszę kobiecy głos .
Zatrzymuję się na schodach i słucham dalej . Jeśli wyjdę o schodek dalej to mnie zauważą, a nie mam ochoty na konwersację z jakąś znajomą mamy. Muszę ogarnąć kto to i czy warto wyjść .
- A wiesz co, też mam dla Twojej mamy te soki do drinków ode mnie z działki co chciała, poczekaj, usiądź, a ja przyniosę . - mama otwiera drzwi od piwnicy i schodzi na dół .
- Nie, nie trzeba, Pani Alu ... - znowu damski głos.
-
Już za późno, przyniesie to i pięćset innych rzeczy . Siadaj . - słyszę głos Elizy .
No dobra, nie mam pojęcia kto to ale ciekawość, kogo moja mama tak chojnie obdarowuje zwycięża . Przecież jak nie będę chciał gadać to nie muszę, wezmę kawę i pójdę na górę . Zachowuję się jak dziecko .
Schodzę ze schodów jakbym nic nie słyszał i idąc do kuchni widzę Elizę na fotelu i stojącą obok niej dziewczynę, kiedy usłyszały że zszedłem odwróciły się w moją stronę i ... moje serce przestało bić na chwilę, przeszedł mnie dreszcz .
- Cze ... cześć . - zaczynam nie bardzo wiedząc co powiedzieć dalej . Przede mną stoi moja dawna przyjaciółka, moja prawie dziewczyna, którą kochałem a musiałem zostawić .
- Hej . - zmieszana patrzy w bok .
- E... pójdę pomóc mamie, niech szybciej stamtąd wyjdzie . - Lizka wyczuła napięcie i zrobiła najgorsze co mogła czyli zostawiła nas samych .
A teraz ja nie mogę zabrać kawy i spierdolić .
- Yy .. co u Ciebie ? - pytam widząc jak odwraca wzrok.
Ja za to nie mogę przestać na nią patrzeć . Ma długie, zgrabne nogi ubrane w czarne legginsy i niebieski sweterek do pasa . Delikatne loki opadają na ramiona, ma ciemne włosy z jasnymi końcówkami. Chyba nie jest pomalowana, widzę tylko długie rzęsy i ani grama makijażu więcej .
- Kpisz sobie? - spojrzała na mnie wściekła i zaczęła zakładać czarny płaszczyk .
- Że niby jak ? - pytam .
Jestem chyba trochę zamulony i muszę koniecznie napić się kawy .
- Nic . - zakłada szalik i idzie po buty na przedpokój .
Odwracam się i patrzę na nią nie wiedząc co mam zrobić . Co mnie podkusiło żeby sprawdzać kto to ?
- Mamy już . - nagle mama i Eliza wychodzą z piwnicy, ratując mnie .
- Dziękuję, będę już szła . - mówi Ola smutnym tonem . - Wesołych Świąt proszę Pani !
- Nawzajem kochanie, ucałuj mamę .
- Dobrze, do widzenia. Cześć Lizka .- całuje ją w policzek.
Mnie nie pożegnała i wyszła .
___________________________________
Drugi rozdzial :) podoba Wam się wogóle ? :)
Ar Ar Ar <3
OdpowiedzUsuńŚwietne <3
OdpowiedzUsuń