poniedziałek, 18 listopada 2013

Rozdział 14.-" boi się stałych związków?"

-Wow, gratuluje, nie spodziewałem się.-mówię otwierając zaproszenie.
W środku jednak czuję, że wokół mnie dzieje się coś, czego nie rozumiem.
-To możesz tam zaprosić tą swoją dziewczynę, co?-mówi Ania, a kelner przynosi sushi.
Mi co prawda odechciało się już jeść, w ogóle wszystkiego mi się odechciało.
-Jasne, że tak. Pewnie chętnie wpadnie. Nie wierzę, że się pobieracie.-mówię, z jakże szczerym, niedowierzaniem.
-Właśnie, też w to nie wierzę, ale jestem szczęśliwy, nie mogę się doczekać.-mówi Robert.-A co do ślubu, to chciałbym, żebyś został moim świadkiem!
-Ja?
-No, a ja? Nie chcesz?
-Chcę, jasne, że tak. Kurde, stary super!-uśmiecham się.
-I jeszcze zapraszam Cię na wieczór kawalerski, weekend w sumie. Za tydzień w Cannes, jachtem po Lazurowym Wybrzeżu.-proponuje uśmiechnięty.
-Wchodzę w kto. Kto jeszcze będzie?
-Kilku znajomych, Sławek, Marco, kilku innych i Ty.-mówi uśmiechnięty.
-Spoko, szczegóły doślesz.-uśmiecham się też.
Obiad schodzi nam do 15, potem jadę do siebie, gdzie w słodkiej samotności przetwarzam to, co się dzieje wokół mnie.
W styczniu moja mama wyszła za mąż.
Teraz Janek będzie się oświadczał,a co za tym idzie-brał ślub.
W międzyczasie Robert się żeni.
Extra.
Wzdycham i oglądam zaproszenie. Za dwa tygodnie, w dworku niedaleko Krakowa...ślub.
Rzucam je na stół i idę się spakować. Zmiana planów, wyjeżdżamy dziś wieczorem.
_______________________________________________________________________
-Ola, Wojtek przyszedł.-mama wchodzi do mojego pokoju, kiedy w dresach dopinam walizkę.
-Idę.-poprawiam włosy i uśmiechnięta schodzę do salonu. Wojtek siedzi na kanapie z Lilką i oglądali bajkę.
-Cześć.-uśmiecham się stając za kanapą.
-Hej, gotowa na wyjazd?-pyta wstając i podchodząc do mnie.
Zanim zdążę odpowiedzieć, on mnie obejmuje i delikatnie całuje.
-Tak, właśnie zamykałam walizkę.A Ty?-obejmuję go w pasie i patrzę w jego piękne oczy.
-Gotowy i ... mam pomysł.-mówi uśmiechając się.
-Jaki?-pytam.
-Jedźmy już teraz.
-Co?
-No bierz walizkę i jedziemy, chcę spędzić z Tobą jak najwięcej czasu.-mówi uśmiechnięty.
-Ty tak serio? Przecież to ponad 5 godzin jazdy, jesteś na siłach? Powinieneś się wyspać i....
-Tak, no daj spokój. Ja się czuję zajebiście, przestań myśleć! Jedźmy, teraz...-prosi mnie łapiąc za rękę.
Zerkam na mamę, która obserwuje nas zza blatu w kuchni.
-No ale rano byłbyś bardziej...
-Proszę, chcę się wyrwać, zapomnieć o problemach, odpocząć. Już, teraz, zaraz. Bierz walizkę i jedźmy.-Wojtek wręcz błaga.
-Dobrze...już idę na górę po walizkę.-mówię wchodząc po schodach.
-Pomogę Ci, wezmę ją. Wszystko spakowane?-pyta Wojtek, kiedy zabiera walizkę i torbę z mojego pokoju.
-Tak, dzięki.-mówię i zamykam drzwi.
Wychodzimy przed dom i Wojtek pakuje bagaże do Porsche.
-Uważajcie na siebie, co? I zadzwoń jak dojedziecie.-Mama całuje mnie w policzek.-Jesteś pewna, że chcesz z nim tam jechać?-pyta zdecydowanie ciszej, tak żeby Wojtek nie usłyszał.
-Tak mamo, ufam mu.-mówię poważnie.-Pa Lilka! Zadzwonię jak dojedziemy.-dodaję głośno i wsiadam do auta.
-Do widzenia.-Wojtek uśmiecha się do mojej mamy i wsiada do auta.
Ruszamy Warszawą.
-Cieszysz się chociaż?-pyta Wojtek.
-Nawet nie wiesz jak bardzo. A czemu tak nagle chciałeś dziś wyjechać? Coś się stało?-pytam.
-Nic, kochanie. Po prostu mam dość tego syfu i chcę odpocząć.
-Ok, jak sobie chcesz. Co dziś robiłeś?-pytam uśmiechnięta udając, że nie widzę, że coś jest nie tak.
-Byłem z Jankiem wybierać pierścionek zaręczynowy, chłopak chce się oświadczyć.-Wojtek kręci głową.
-Nie lubisz jej?
-Lubię, czemu nie, miła dziewczyna.
-To czemu nie chcesz, żeby Janek się oświadczał?
-Bo to bez sensu, on ma dopiero 25 lat.
-Dopiero? To idealny wiek i jeśli są gotowi to super.
-I Ty przeciwko mnie, Brutusie?-szyderczy uśmiech.
-To kiedy ty chciałbyś zakładać rodzinę? Po pięćdziesiątce?-pytam zdziwiona.
-Na pewno nie teraz, to trochę bezsensu. Majac 25 lat jeszcze spokojnie może pożyć. A tak? Rodzina, obowiązki...
-Mając dziewczynę też masz obowiązki.-mówię poważnie.
-Ale nie takie jak mając żonę i dziecko...znaczy...-myśli nad tym co powiedział i patrzy na moją niezadowoloną minę.
-A co masz na myśli?-pytam.
-To, że mając żonę ... nie mogę powiedzieć ' wychodzę z kumplami, wrócę za 2 dni.'
Czy to znaczy, że mogę się czegoś takiego spodziewać?
-Ale to zależy jaką będziesz miał żonę.-mówię uśmiechnięta.
Niby każdy ma jakieś potrzeby, jeśli jego potrzeba to weekend z kumplami, dla mnie to nie problem.
-Nieważne. Zapomnijmy, ok? Pora na wakacje.
-Ok. A jak obiad z ...kolegą?
-Z Robertem Lewandowskim, kochana.-uśmiecha się Wojtek.
-Coś Ty ! O Jezu ... z Robertem, o ja!-uśmiecham się. Nie wiem czemu sama na to nie wpadłam, to oczywiste, że z ' lewym' bo z jakim innym Robertem?- I jak było?
-Super, wręczył mi zaproszenie na ślub.-Jego uśmiech szybko znika.-No i na wieczór kawalerski, weekend raczej. Za tydzień w Cannes.
-W tą sobotę co będzie? A ślub kiedy?-pytam zaciekawiona.
-Nie, następną. Ślub jest trochę później.-uśmiecha się.-W tym tygodniu jestem tylko dla Ciebie.-puszcza oczko.
-To dobrze.
-A jak Tobie zleciał dzień?
-Nic ciekawego, pakowałam się prawie cały dzień. Jeszcze Eliza wpadła i poza tym to nic.-odpowiadam bawiąc się włosami.
Właśnie opuściliśmy Warszawę i wyjechaliśmy na przedmieścia. Na dworze jest ze 30 stopni, słońce wciąż praży. W aucie jest przyjemnie chłodno, klimatyzacja delikatnie powiewa.
Wojtek jest zamyślony i jednocześnie widać, że coś go męczy od środka.
Kiedy utwór z płyty przełącza się na ' All of the lights ' Kanye West'a, Wojtek pogłaśnia i uśmiecha się do mnie.
-Wiesz chyba musimy zatankować, bo później w nocy nie będzie mi się chciało stawać dwa razy.-mówi Wojtek.
-Za 3 km masz stację.-mówię.
-To dobrze, od razu jakąś kawę machniemy,nie?
-Kawy nigdy za wiele!
-Czekaj. Ktoś dzwoni.-Wojtek wyciąga telefon i odbiera.-Co jest Liza? Ale jak to... już?! Ja ... nie mogę, jestem już daleko za Warszawą. Tak, chcieliśmy z Olą wcześniej wyjechać. Nie ... nie mogę zawrócić.
Jeszcze chwilę z nią gada, a ja już doskonale wiem o co chodzi.
-Nie jesteśmy aż tak daleko, możesz zawrócić.-mówię, zdziwona jego zachowaniem, kiedy odkłada telefon.
-Nie chcę. Nie ma po co.-mówi zaciskając dłonie na kierownicy.
-Tylko Twoja mama rodzi. Masz rację, nie ma po co. Co się z Tobą dzieje?
-Nie mogę zcierpieć tego, że ma dziecko z kimś innym niż tata. Rozumiesz?! Nie mogę!-Wojtek wybucha złością.
Zjeżdża na stacje i głośno trzaska drzwiami, aż się szyby trzęsą. Idzie zatankować, a potem podjeżdża na parking obok wejścia do kas i kawiarni.
-Idziesz ze mną, czy czekasz?-pyta krótko.
-Czekam. Weź mi z mlekiem i dużym cukrem.
Wyciągam papierosy i palę dopóki Wojtek nie przyjdzie z kawą. W międzyczasie piszę sms do Lizy, że Wojtek przyjedzie do szpitala i żeby wysłała mi adres.
-Duża z mlekiem i dużo cukru, proszę kochanie.-Wojtek stawia na masce samochodu dwa kubki, a obok mojego rzuca 10 saszetek cukru.
-Bardzo śmieszne, 4 wystarczą.-wsypuję saszetki do kubka i zaczynam pić kawę oparta o maskę Porsche.
-Słuchaj...możemy pojechać rano.-zaczynam.
-Ola, ja naprawdę nie chcę tam być.-Wojtek nerwowo przeczesuje włosy dłonią.
-Wiesz co? Możesz mówić co chcesz, ale do cholery to jest twoja mama. Pozatym widzę, że się martwisz i będziesz się całą drogę denerwował, potem będziesz żałował że Cię tam nie było, choć powinieneś. Jedna noc Cię nie zbawi, a jutro pojedziemy i będziemy już tylko we dwoje, ok?-wyrzucam to siebie.
Wojtek patrzy w bok, ucieka wzrokiem oparty o samochód.
-Kochanie proszę. To tak jakby...Ona nie przyjechała na Twój ślub. Rozumiesz? Ja wiem co czujesz, jak to jest. Mam brata z innej matki, ale go kocham. Bo to mój brat. Ty jesteś w tej samej sytuacji. Twoja mama chce żebyś przy niej teraz był. Proszę, kiedy wypijemy kawę zawrócisz i pojedziemy do Warszawy, do szpitala.-obejmuję go w pasie i czekam aż na mnie spojrzy. Nie reaguje, więc dłonią kieruję jego spojrzenie w moje oczy.-Proszę  Cię. Jeśli nie robisz tego dla nich, zrób dla mnie.
Patrzy na mnie i wzdycha.
-Myślisz, że jej zależy żebym tam był?
-Jestem pewna.-uśmiecham się i dotykam jego policzka dłonią.-Jedziemy do Warszawy?
-Jedziemy.-uśmiecha się i pochyla w moją stronę.
Jego usta delikatnie muskają moje i po chwili czule mnie całuje. Wdycham jego zapach, który mnie wręcz otumania. Pachnie mieszanką perfum, kawy i czegoś czego nie umiem określić.Mocno się w niego wtulam i całujemy się do utraty tchu.
-Ale śpimy u mnie.-uśmiecha się.
-Ok.-uśmiecham się i daje mu szybkiego buziaka.
Pijemy kawę starając się nie wracać do tematów ślubów i dzieci, bo Wojtka wyraźnie to drażni.
Tylko czemu? Może boi się stałych związków? Ale gdyby tak było to raczej nie starałby się o to, żebyśmy byli razem.Nie wiem co tu jest grane, ale jakoś to ogarnę.
Jedziemy w ciszy. Ale nie tej krępującej, tylko pełnej spokoju i przemyśleń. Przerywa ją tylko radio, które cicho gra.
Zerkam w stronę, jeszcze przed chwilą zamyślonego, Wojtka i łapię go na tym samym. Oboje szybko odwracamy spojrzenie.
Sytuacja powtarza się kilka razy, dopóki oboje nie wybuchamy śmiechem.
-Trochę dziecinne, nie? Gimbaza tak jakby.-śmieje się Wojtek.
-To czemu się odwracałeś?
-Bo mnie onieśmielasz, złotko.-składa usta w dzióbek.
-Nie wiedziałam, że Ciebie się da onieśmielić.
-Tylko wybranym się udaje.
Śmieję się i znów patrzę w okno.
-Masz ładny śmiech.-mówi Wojtek i zakłada czarne nerdy.
-Co?
-Ładnie się śmiejesz, nie rżysz jak koń.-mówi z uśmiechem.
-A to dobrze wiedzieć!-znowu się śmieję.
-Taki słodki.
-Daj spokój.-uśmiecham się.
-Mówię co myślę.
-Podlizujesz się.
-Też.-uśmiecha się.
Po godzinnych korkach w końcu dostajemy się pod szpital.
Wojtek parkuje samochód i ... siedzi.
-Wszystko ok?
-Tak, po prostu...nie, nic. Chodźmy.-otwiera drzwi i wysiada.
Idę w jego ślady i razem idziemy w stronę wejścia.
Wojtek złapał mnie za rękę, a ja poczułam przyjemne ciepło w brzuchu. Uśmiechnęłam się do siebie i mocniej ściąsnęłam jego dużą i silną dłoń.
_______________________
Co myślicie? Co stanie się dalej? I co ten Wojtek? Kocham xo

2 komentarze:

  1. Wojtuś zostanie znowu bratem :33 Jak słodko :D SUPER!!!

    OdpowiedzUsuń
  2. Oby była dziewczynka :D Jak dobrze, że Ola go przekonała <33 Wspaniale piszesz :)

    OdpowiedzUsuń