-Jest niesamowite, jedno z niewielu magicznych miejsc w Polsce...-patrzę za okno hotelowej restauracji.
Jest 23, siedzimy na romantycznej kolacji w hotelowej restauracji. Przez 4 dni pobytu w Trójmieście zwiedziliśmy i zobaczyliśmy właściwie wszystko co chcieliśmy. Zaczynając od " Experymentu " kończąc na porcie. W między czasie zobaczyliśmy stare miasto, spacerowaliśmy po kolorowych uliczkach, kąpaliśmy się i nocami bywaliśmy w klubach.
-Masz ochotę się przejść?-pytam ją z uśmiechem i wycieram usta serwetką.
-Proponujesz mi romantyczny spacer brzegiem morza?-Ola uśmiecha się.
-Tak, oklepane, ale co zrobisz. Trafił Ci się niepoprawny romantyk.
-Ech, jakoś będę musiała to przeżyć. Chodźmy.-łapie mnie pod rękę i opuszczamy hotel.
Na zewnątrz wciąż jest ciepło, mimo późnej godziny i lekkiego wiatru.
-Kocham to miejsce.-Ola siada na piasku, obok kładzie swoje szpilki. Morskie fale leniwie przypływają i odchodzą z brzegu, szum morza i dźwięki miasta tworzą specyficzną atmosferę.
Ola siedzi na samym brzegu, woda obmywa jej nogi i w końcu moczy krótką sukienkę, którą ma na sobie.
Postanawiam się dosiąść do niej.
-To miał być spacer, a nie...posiadówka jakaś.
-Nie mam już siły na chodzenie...-Ola już leży na piasku.
Kładę się obok i odgarniam jej włosy z twarzy.
-To może jutro zafundujemy sobie spa? Cały dzień słodkich masaży i kąpieli?-proponuję.
-To by było cudowne...w sumie nigdy nie byłam w spa.- ona śmieje się zakrywając twarz.
-To jutro będziesz.-łapię ją za ręce i zakładam sobie na szyję po czym delikatnie całuję ją w policzek.
-Mmm...kontynuuj...-mruczy cicho.
-Może pójdziemy do hotelu?-całuję jej szyję i policzki.
-A co będziemy tam robić?-pyta z uśmiechem.
-Zrobię Ci prywatne spa z masażem.-proponuję.
-O...no to chodźmy.-Ola wcale się nie podnosi.-Weź mnie na ręce.
-Do morza Cię mogę wrzucić.
-Nie...zanieś mnie, mój księciu.-wysyła mi buziaka.
Wzruszam ramionami i biorę ją na ręce. Kiedy zaczęliśmy iść w stronę hotelu Oli przypomniało się, że na piasku zostały jej buty więc po nie wróciliśmy. Ale zamiast zatrzymać się przy nich poszedłem dalej, do wody i w ubraniach weszliśmy prawie do pasa, mimo początkowych protestów Oli.
-Jesteś głupi!-śmieje się Ola i powoli ją puszczam do wody. Jestem w wodzie aż do pasa, Ola prawie do biustu.-Zimna ta woda.
-Sama jesteś zimna, patrz-wskazuję głową w prawo, gdzie grupka ludzi w strojach kąpielowych grała w siatkówkę w morzu. Plaża przy hotelu jest strzeżona, więc możemy tu przebywać.-Im jest ciepło.
-Oj, ale mi zimno, chodźmy już.-Wiesza mi się na szyi i daje czułego buziaka. Z powrotem biorę ją na ręce i razem wychodzimy z wody, zabieramy buty i idziemy prosto do naszego hotelu. Na chodniku Ola stwierdziła, że dalej może jej się chcieć iść więc szliśmy trzymając się za ręce, całując i przytulając.
Czułem się jak zakochany nastolatek, nie chciałem wypuścić jej z objęć ani na chwilę.
W pokoju Ola od razu poszła po ręcznik żeby wytrzeć lekko pomoczone włosy i zdjąć sukienkę. Wróciła w krótkim topie i szortach.
-Jesteś piękna.-patrzę jak rozczesuje swoje ciemne włosy.
-Oj, weź przestań...-rumieni się.
-Ale tak jest. Napijemy się jakiegoś szampana, wina ...czegokolwiek?
-Mało piłeś na imprezach?-uśmiecha się kątem ust.
-Tak, mam niedobór alkoholu. Wino czy szampan?-biorę telefon.
-Szampan, niech będzie na bogato.-puszcza oczko i odkłada szczotkę.
-Ok.-dzwonię do obsługi i zamawiam zimnego szampana.
Po kilku minutach dostajemy alkohol i dwa kieliszki, chłopak odchodzi z napiwkiem a my otwieramy butelkę i podziwiamy nocny widok morza.
-To najpiękniejsze wakacje...-Ola wtula się we mnie.
-Wiem...są idealne.-odstawiam kieliszek i skupiam się tylko na niej.
-Serce Ci szybko uderza...-Ola jest wtulona w moją klatkę piersiową.
-Zawsze tak ma jak jesteś blisko.
-Ooo, jaki Ty jesteś słodki.-patrzy na mnie i po chwili delikatnie całuje mnie w policzek.
Postanawiam szybko zamienić to w dłuższy pocałunek, więc z zamkniętymi oczami szukam jej ust i w końcu wpijam się w nie delikatnie. Słyszę jej cichy jęk i mocniej ją przytulam po czym sadzam sobie w pasie i nie przestaję całować.
Dzisiaj musi być moja, muszę ją mieć, chcę żeby w tej jednej chwili była tylko moja, żebym był tym jedynym, który ją zdobył.
Świat wiruje i nagle lądujemy na łóżku.Całuję ją po policzkach, szyi i schodzę do obojczyków. Ona zdejmuje ze mnie koszulkę i całuje moje barki.Dotykam jej ud i mocniej ściskam pośladki, całuję jej brzuch i biodra. Rozpinam szorty i odrzucam je na bok. Sadzam Olę na swoich kolanach i całuję, aż brakuje nam tchu. Po kilku minutach pieszczot leżymy tylko w bieliźnie. Pochylam się nad nią i odgarniam włosy z jej czoła.
-Kocham Cię.-mówi i dłonią gładzi mnie po brzuchu.-Chcę...
-Jesteś pewna?-pytam spokojnie, mimo że w środku aż mnie roznosi z podniecenia.
-Tak...-mówi niezbyt pewnym głosem.
-Jakby coś było nie tak..to mów.-uśmiecham się i całuję ją.
Kiedy dotykam jej nagiego brzucha i zdejmuję stanik, czuję jak jej ciało drży, więc mocno ją przytulam.
-Będzie dobrze, rozluźnij się...-szepcę jej cicho do ucha i kontynuuję pieszczoty.
Kiedy już oboje byliśmy nadzy zawahałem się. W końcu teraz jestem za nią odpowiedzialny dużo bardziej...
Starałem się być delikatny, tak, żeby jej było dobrze. Kochaliśmy się długo i wręcz doskonale.
Nigdy w życiu nie kochałem się tak dobrze, nie czułem się tak wspaniale po seksie. Może nie mówię tu o kontakcie fizycznym, bo przecież to jej pierwszy raz, nie mogła się kochać jak ' znawca'. Mówię o psychice, uczuciach. Nigdy w życiu nie czułem się z kimś tak bardzo związany, zżyty i zakochany. Naprawdę czułem, że to jest to czego potrzebowałem. Pierwszy raz poczułem coś takiego, zawsze liczyły się cycki, dupa i dobre zaliczenie.
-Wszystko ok?-pytam Olę, która okrywa się mocniej kołdrą.
-Tak...doskonale.-uśmiecha się i stara uspokoić, wciąż przyspieszony, oddech, po czym sięga po moją koszulkę, która leży na podłodze.
-Nie, zostaw...-łapię ją za rękę.-Daj się nacieszyć...-całuję w ramię.
-Niech Ci będzie, ale chcę więcej buziaków.-uśmiecha się.
-Mmm...poświęcę się.-zaczynam całować całe jej ciało.
Ola zasypia koło 2 w nocy, idę w jej ślady i mocno ją przytulam ze świadomością, że wszystko czego pragnę mam w swoich dłoniach.
_________________________________________________________________________________
Obudziłam się chwilę przed Wojtkiem, zdążyłam tylko ubrać się w jego koszulkę kiedy zadzwonił telefon.
-Halo?-zaspany odbiera.-Cześć Liza ..czemu dzwonisz tak wcześnie, coś się stało...ale jak to jest już 12? Nie zauważyłem.
Uśmiecham się pod nosem, Wojtek gestem pokazuje, żebym została i kontynuuje rozmowę.
-Co? Ale kto ... co on chce?-pyta zdezorientowany.-Po co w ogóle przyjechał....
Trzeba mu przyznać, że wyglądał niesamowicie seksownie leżąc do połowy przykryty kołdrą, na poduszkach i słodko przecierającym zaspane oczy. Jego włosy były ułożone w sennym nieładzie.
-Dobra...Liza, my będziemy dziś wieczorem jakoś...może dość późno. Do zobaczenia, pa.-odkłada iPhone.
-Coś się stało?-pytam z uśmiechem.
-Tata jest w Warszawie...-mówi zamyślony.
-Chcesz jechać wcześniej?
-Obiecałem Ci dzień w spa.-uśmiecha się.
-Daj spokój, widzę, że chcesz. A do spa jeszcze zdążę pojechać. Myjemy się, pakujemy i jedziemy. Śniadanie gdzieś po drodze złapiemy.-całuję go w czoło.
-Nie wyobrażasz sobie jak bardzo Cię kocham.-uśmiecha się.-Mogę iść z Tobą?-pyta kiedy idę w stronę łazienki.
-Nie możesz...-pokazuję mu język i znikam za drzwiami.
Ściągam z siebie koszulkę i odkręcam wodę do wanny.
Zerkam na swoje odbicie w lustrze i zaczynam się sobie przyglądać.Czy coś się zmieniło?
Nie, absolutnie nic. Mój brzuch wciąż jest taki sam, może bardziej opalony...moje piersi wciąż są za małe, a tyłek za mało okrągły. Uda są w porządku.
Zmieniło się tylko to, że to ciało nie należy już tylko do mnie. Ktoś inny je dotknął, był w nim, zdobył je.
Wczorajsza noc była cudowna, chociaż nie było do końca tak przyjemnie jak myślałam. Wiem, że z każdym razem będzie jeszcze lepiej. Ale inna sprawa czy zadowoliłam Wojtka?
Mam nadzieję, że nie spodziewał się jakiegoś mega seksu z wyćwiczoną laską, bo na to nie było najmniejszych szans. Mam nadzieję, że go zadowoliłam...
A tak szczerze mówiąc, to on jest cholernie seksowny. Ma umięśnione, bez przesady, po prostu ładnie wyrzeźbione ciało. Rozpływam się w jego dużych dłoniach, uwielbiam umięśniony brzuch, którego dopełnia tatuaż. Ma mocno umięśnione nogi i ręce. Nic mnie chyba tak nie podniecało jak widok i dotyk jego nagiego, rozpalonego ciała.
Jestem mega zadowolona z tych wakacji. To będą jedne z najpiękniejszych wspomnień jakie miałam. Wspólny spacer w zoo i głupie zdjęcia z każdej wycieczki, romantyczny wieczór na plaży, szaleństwo w nocnych klubach, rozmowy z jego fanami, długie spacery po mieście. Wszystko uwiecznione na zdjęciach.
Wczorajszego wieczoru nigdy nie zapomnę, jeśli mogłabym wybrać jak miał wyglądać mój pierwszy raz zdecydowanie wybrałabym wczorajszy wieczór. Było idealnie.
Z tymi przemyśleniami wchodzę do wanny i biorę relaksującą kąpiel.
Po kąpieli suszę i czeszę włosy w wysoką kitkę, nakładam odrobinę podkładu i tuszu. Po czym wychodzę w samym ręczniku, bo zapomniałam wziąć ubrania do łazienki.
-No, no ... jeżeli zamierzasz dziś tak chodzić cały dzień to jestem za...-Wojtek odkłada tablet i siada na brzegu łóżka.
-Nie rób sobie nadziei na to, kochanie.-wyciągam top i szorty z torby, zaczynam szukać bielizny, kiedy nagle on przyciąga mnie do siebie, na łóżko i zdejmuje ze mnie ręcznik. Rzuca mnie na chłodną pościel i pochyla się w samych bokserkach.
-Jak to? Miałem nadzieję, że cały dzień będziesz paradować nago.
-Nie, zdecydowanie nie będę.-śmieję się gdy on robi mi malinkę na obojczyku.-Puść mnie już, co?
-Nie, jeszcze chwilkę.-całuje mnie w usta.
Trochę czuję się skrępowana tym, że leżę przed nim całkiem nago...
-Wojtuś, kochanie, zimno mi.-zaczynam narzekać.
-No, to może jednak się ubierz.-pokazuje mi język i całuje w ramię, po czym jak gdyby nigdy nic wraca do ipada.
Podnoszę ręcznik i wracam do łazienki.
Zakładam top i wczorajsze szorty, spryskuję się owocową mgiełką i wychodzę z łazienki zabierając po drodze moją kosmetyczkę i ubrania.
-Możesz iść się kąpać.-mówię wrzucając wszystko do walizki.-A ja w tym czasie nas spakuję.
-Jak chcesz, tylko wezmę sobie coś do ubrania.
Hotel opuszczamy koło 13, w towarzystwie paparazzich, do których powoli zaczęłam się przyzwyczajać.
-Szkoda, że już musimy wracać...-mówi Wojtek po wyjechaniu z Trójmiasta.-Przepraszam, że nie zostaliśmy do wieczora...
-Daj spokój, co? Sama to zaproponowałam i niczego nie żałuję.Było cudownie, wiesz?-kładę mu dłoń na kolanie.
-Wiem.-uśmiecha się.
Droga do Warszawy mija nam szybko i przyjemnie, Wojtek zdecydował się jechać płatną autostradą, aby było szybciej. Więc na naszej ulicy jesteśmy między 18 a 19.
-To samochód taty...-mówi Wojtek widząc Jeep'a na podjeździe.
-Właściwie to czemu Eliza Ci mówiła, że on tu jest?
-Bo Janek nie chciał, żebym wracał szybciej do niego. Poza tym nikt nie mówił, że on jest u nas w domu, tylko w mieście. Ale widocznie postanowił ich odwiedzić.-gasi silnik i otwiera drzwi.
-To zobaczymy się później? Może was samych zostawię?
-Nie, chodź ze mną. Proszę. Później oboje pójdziemy do Ciebie.-prosi Wojtek.
-No dobrze, chodźmy.
Wysiadamy z auta i za rękę idziemy do domu Wojtka. W Wa-wie jest 27 stopni, trochę mniej niż w Sopocie, ale i tak cudownie gorąco.
Wchodzimy do domu, przy wejściu czuć zapach wanilii i...oliwki dla dzieci.
Z salonu dobiegają śmiechy i rozmowy. Wojtek mocniej ściska moją dłoń.
-Cześć Wam!-Wojtek wita się ze wszystkimi w progu.-Cześć...tato.
Wtedy wszyscy rzucili się na powitanie. Wszyscy oprócz taty Wojtka. On został na końcu.
-Cześć, synu...-uśmiecha się lekko skrępowany.-A to ... kto?-pyta patrząc na mnie.
-Ola...moja dziewczyna. Zresztą, znacie się przecież...-mówi niepewnie na niego patrząc.
-Ola? Jejku...nie poznałem Cię. Jesteś jeszcze ładniejsza niż byłaś...-mówi z uśmiechem.
-Więc co tu robisz?-pyta Wojtek siadając na kanapie obok Elizy.
-No właśnie...otóż zostałem trenerem bramkarzy w Legii! Wczoraj podpisałem kontrakt.-oznajmia z uśmiechem.- I z tej okazji zapraszam Ciebie i Janka, z paniami oczywiście, na kolację do mnie do mieszkania. Poznacie przy okazji Renatę. Jutro o 18 wam pasuje?
-Tak, jutro będzie ok. Chłopaki w legii mają z Tobą przejebane.-mówi Wojtek ze śmiechem. Chyba się trochę rozluźnił.
-Napijesz się czegoś?-podchodzi do mnie Lizka.
-Tak, chętnie.
Idziemy razem do kuchni. Wojtek rozmawia z resztą rodziny.
-Jak Ci się podobały wakacje z moim bratem?-pyta nalewając mi pepsi.
-Szczerze to było niesamowicie. Uwielbiam go...-patrzę na kanapę gdzie uśmiechnięty rozmawia z mamą.
-To czemu coś Cię martwi?
-Nic mnie nie martwi, wszystko jest ok.-zapewniam ją, kłamiąc.
Tak naprawdę cały czas głowę zaprząta mi wczorajsza noc.
-Nie kłam i mów co jest.-Lizka opiera się o blat.
-Przespałam się z nim.-mówię uciekając wzrokiem.
-Żartujesz?-mówi z niedowierzaniem.
-Serio...trochę dziwnie się z tym czuję...-biorę łyka pepsi.
-Nie masz czemu, to normalne...
-Pogadamy o tym jak będziemy same,ok? Bo na razie muszę przygotować się do kolacji z jego ojcem i jego dziewczyną...brzmi jak wyzwanie.
Wtedy nie wiedziałam, że bardziej jak spełnienie ukrytych marzeń...
_______________________________________________________________________________
W końcu Wojtkowi się udało, ale czy Ola jest z tego zadowolona?
I co mają znaczyć ukryte marzenia?
Ktoś ciekawy? Albo może domyśla się ktoś?:)
dawno mnie tu nie było ale piszę jeszcze na love makes suprises więc ciężko idzie :P
Kolejny rozdział będzie tam :D
Kocham i czekam na komentarze xo
mam pytanie, ktoś czyta www.evenifyourenotonlyone.blogspot.com ? bo nie wiem czy mam tam coś pisać czy nie .... bo jeśli nie ma dla kogo to pozbędziemy się go :p
Super rozdział! Ach ten urok osobisty Wojtka - marzenie! :D
OdpowiedzUsuńpytanie dotyczące bloga odpowiadam: -nie :D bo dawno nic tam nie zamieszczałaś, więc czekamy w skupieniu na dalsze tam rozdziały ( a więc proszę pisać ) xD
OdpowiedzUsuńjeżeli przeczytałaś tamten rozdział, który byl dodany jako ostatni to bardzo proszę o pozostawienie komentarza :) więc zabieram się za pisanie kolejnego rozdziału! :D
Usuńmusisz pisać dalej to mój ulubiony blog :D
UsuńBajecznie :3 Fantastycznie piszesz! czekam na kolejne rozdziały :D !
OdpowiedzUsuń